Trzęsie się trochę mniej, ale nadal sapie. Mocz będzie powtórzony. Dziwne jest to, że gdyby nie to sapanie to wszystko było by ok. Je normalnie, biega sobie troszkę truchcikiem po mieszkaniu. Na dworze na smyczy to już w ogóle biegi robi, aż ja czasami nie mogę nadążyć. Jak zasypia to się uspokaja. Na tapczan nie moze wskoczyć tylko.
Kurczę za bardzo sama nie chce jej mierzyć. Ona straszna panikara się zrobiła. Co wchodzi do auta to gorzej jest bo chyba myśli że do weta jedzie. Przy kąpieli i strzyżeniu przeze mnie wyje jakby ktoś jej krzywdę robił a nigdy nie było problemu. Już nawet nie próbuje jej kąpać. Ew mokra szmatką przejade.