Witam. Mam 45kg kundelka, ma 12 lat. Mieszkam w bloku na 4 piętrze bez windy. Pies poważne zachorował na stawy, leki mało co pomagają, jest pod opieką weterynarza specjalisty i ciągle walczymy o lepszy stan zdrowia. Choroba jest nieuleczalna i psu chwilami się pogarsza. Zdarzają się dni, że nie możemy go wynieść na spacer bo się złości i warczy. Zasugerowano nam, żeby pies załatwiał się w domu, bo zatrzymanie moczu zniszczy mu nerki i pies może umrzeć. Musi się wypróżniać, ale pies nauczony jest czystości od małego i nie mam pomysłu, czy dałoby się nauczyć psa załatwiać w domu, chociaż od czasu do czasu? Mogę po nim sprzątać wszystko i zawsze, ale wychodzenie stało się wręcz niemożliwe. Pies nie daje się znosić nawet na specjalnych noszach, nie wspominając o jego wadze.
Pies nie załatwia sie samodzielnie, w gorsze dni trzeba go trzymać bo tylne nogi nie utrzymuja się...
Może ktoś z Państwa miał podobna sytuację? Albo ma ktoś pomysl jak znosić spokojnie olbrzymiego psa z 4go piętra? Już brakuje nam pomysłów...