Jesli w 12 tygodniu zycia wirek mosznowy nie jest nawet rozwiniety, to jodowca z doswiadczeniem i klasa nie upieta sie, ze pies jest zdrowy i nie ustala ceny za pelnowartosciowego psa. W tym momencie to juz nie wada ukryta, ale widoczna. Kupujacy nie moze wszystkiego wiedziec i polega na wiedzy hodowcy i jego uczcuwosci, gdyz hodowla jest zarejestrowana w ZKwP, i pies kosztuje duzo, a nie jest to pseudo hodowla. Hodowca jest "producentem" i dlaczego mam sie spodziewac, ze cale ryzyko ponosze ja, klient? Wyglada na to, ze w Polsce hodowca zwolniony jest od odpowiedzialnosci wszelkiej i wrecz podejscie do sprawy przedstawione przez ciebie zacheca do nieuczciwosci! Szanujacy sie hodowca, czlonek ZK (!) na swiecie liczy sie z porazkami i czesciowym zwrotem kosztow w przypadku powazniejszych wad, tym bardziej, ze dla nieho widoczbych, ale wyglafa na to, ze w Polsce hodowcy uwazaja, ze jak sprzedane, to nalezy zapomniec. Nikt nie spodziewa sie od hodowcy gwarancji, ze pies zostanie championem, ale widoczna wada powinna byc wzieta pod uwage, a nie udawanie, ze pies jest "pelnowartosciowy" i brac za niego pelna cene. To zwykle oszustwo!