Witam, mam owczarka niemieckiego długowłosego który ma 4 miesiące. Doskonale wiem, że szczeniaki w tym wieku dużo gryzą, są rozbawione, pobudzone i jeszcze w pełni wszystkiego nie rozumieją - nie można od nich wymagać nie wiadomo czego. Jednakże to co robi mój Pako już odbiera mi sił w jego wychowaniu.
Z tego co się doczytałem, to psy ras powyżej 25 kg zazwyczaj dojrzewają seksualnie powyżej 10 miesiąca - wtedy wzrasta zainteresowanie płcią przeciwną. Mój Pako ma 4 miesiące, a rzuca się na co tylko może by wykonywać seksualne gesty, jak w pobliżu pojawi się jakaś suczka to nie mogę go utrzymać - ma 4 miesiące wiec jest szczeniakiem. Nie wiem czy to normalne, czy ma zbyt wysoki poziom jakiś hormonów albo coś - nie znam się. (Piszę to, bo może o to jest zbyt pobudzony i tak się zachowuje agresywnie).
Kompletnie się nie słucha - mimo iż reaguje na imię bo odwraca głowę. Specjalnie przede mną ucieka. Mimo iż chwalę i daję przysmak gdy zrobić coś dobrego a złoszczę się gdy coś zrobi źle - i widzę po nim doskonale że to rozumie (są czasami takie sytuacje że specjalnie zrobi coś dobrze tylko po to by dostać przysmak a jak go dostanie to robi znowu źle), to i tak robi co chcę. Jest mega rozumny, nauczył się szybko bo już w 3 miesiącu by nie sikać i nie robić kup w domu, wie kiedy go wołam, rozumie co się dookoła niego dzieje - ale widać że on to wszystko wykorzystuje żeby dostać nagrodę a potem robi co chcę.
A teraz najgorsze, agresywność. O ile poprzednie rzeczy to nic bardzo złego, o tyle to przeszkadza. Jest niesamowicie nadpobudliwy i agresywny, wypuszczony z domu zaczyna biegać wszędzie gdzie się da i atakować kogo się da (nie ważne czy domownik czy nie). O ile czasami widać w nim chęć zabawy, o tyle często dostaje szału i już nie widać w nim chęci zabawy a po prostu chce pogryźć domownika... Czy w zabawie czy w szale - gryzie ile ma siły, co więcej potrafi mega mocno złapać za rękę, zacisnąć i rozrywa na boki jak mięso... Już raz mi tak zrobił i nie zdążyłem zareagować, mimo 4 miesięcy poszarpał mi tak mocno rękę że cała była we krwi... Kompletnie nie przejmuje się tym że kogoś boli, że ktoś się wydziera, próbuje uspokoić, cokolwiek.
Dla niego nie liczy się zabawa, nie da się go normalnie pogłaskać bo od razu gryzie do krwi i atakuje szczekając.
Co gorsza, w domu jest małe dziecko (9 lat), co przysparza milion następnych kłopotów. Dziecko boi się już psa, bo nie raz próbował je zaatakować niby dla zabawy. W domu jest zamknięty na piętrze gdzie dziecko nie chodzi, a jak wypuszczam go na pole to muszę non stop go pilnować. Zresztą na piętro każdy się boi wchodzić, bo od razu po wejściu atakuje.
Nie mam pojęcia co zrobić, czytałem milion poradników, blogów itd. żadna z metod nie działa - nawet większości nie da się wykonać bo ten pies nie lubi głaskania - od razu chce rozerwać rękę... On ma 4 miesiące, boje się co będzie za kolejne 4 gdy już będzie całkiem duży.
Co zrobić? Może jakaś szkoła dla psów? Iść do jakiegoś trenera?