guzik z kotem boleslawem
Members-
Posts
30 -
Joined
-
Last visited
guzik z kotem boleslawem's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='kkasiiiar'][B]MAX powrót z adopcji - chciałam napisac sprostowanie do sytuacji powrotu Maxa z nieudanej adopcji- Max pojechał do domu gdzie był kot, ze względu ze trudno było okreslic jak psiak sie bedzie zachowywał w stosunku do kota ustaliłysmy ze Max zostaje na warunkach Domu Tymczasowego i czas pokaze czy z kotem sie dogada. Po jedym dniu okazało sie ze pies ogolnie nie pasuje i ze nadal nie umie chodzic po schodach- to nam wystarczyło, Max szuka nadal domu najlepiej z ogrodem Cytuje " [/B]Bidny, bidny własciwie nie dano mu nawet szansy, psy ze schronisk potrzebują troche czasu, ludzie tez są rozni i dlatego jeszcze np nie powstał album ze zdjeciami z nowych domów bo czekamy czy sie wszyskie zaaklimatyzują. Mamy stały kontakt z nowymi włascicielami ale musimy czekac.Np. Biały piesek pojechał do ciepłego domu prosto z łąńcucha, szok w samochodzie, szok nowi ludzie, nowe miejsce....."[/QUOTE] przepraszam, czy ktoś w ogóle sprawdza, gdzie te psy mają trafić, czy wydawane są jakkolwiek, gdziekolwiek i komukolwiek? Jak można zaakceptować powrót psa z adopcji po [B]jednym dniu[/B], w którym nie nauczył się chodzić po schodach?! Wożenie tych psów po świecie niewątpliwie im nie pomaga.
-
Kwestia zbierania podpisów pod petycją/listem otwartym przez FB jest do rozważenia. Można prosić o przesłanie podpisu mailem, można skorzystać ze skryptu na petycje.pl - w tym drugim przypadku zostaje kwestia odsiewania podpisów Kubusiów Puchatków, Jezusów z Nazaretu i kompatybilnych. Nie wiem, jak skrypt na petycjach działa; tę metodę testowałam na stronie napisanej przez znajomego. Wyczyszczenie 10 tysięcy podpisów to kilka czy kilkanaście godzin roboty. Natomiast optowałabym za tradycyjnym listem otwartym, posłanym pani prezydentce czy komu tam trzeba i mediom. Obok listu [nie zamiast] - wydarzenie na FB. Ale o czym, o czym? Dziewczyny, wypunktowujcie!
-
Może zamierzają zatrudnić dwóch weterynarzy. Czy leci z nami prawnik? Petycję zawsze można napisać. Ustalmy jednak najpierw, czego chcemy się domagać za pomocą tejże. To trzeba dobrze przemyśleć, żeby nie zmarnować tego środka. I jeszcze jedno - z doświadczenia wiem, że duże media zlewają masowość podpisu [takiej, której by nie zlały, nie osiągniemy i tyle], natomiast chętnie łykają petycje podpisane przez znanych i lubianych, czyli gwiazdy wszelakie. Na tym froncie trzeba by ogłosić mobilizację. Piszemy?
-
[quote name='Temida']Odbyło się głosowanie nad skargą, za obecności mojej mamy były dwa, w ostatnim skarga została przyjęta przez radnych, ale co się działo dalej... Później odbyło się jeszcze trzecie głosowanie i SKARGA ZOSTAŁA ODRZUCONA. Z informacji najważniejszych Został Ogłoszony Konkurs na Nowego Weterynarza!!! Co wiąże się ze zwolnieniem p. Marka. P. Marek nie otrzymał też wynagrodzenia za kwiecień w terminie. Jest to pierwszy krok do pozbycia się osób niewygodnych. Jeśli będzie trzeba będę Was prosić o pomoc w organizacji pikiety. Trzy razy głosowano nad tym samym? Warto by to sprawdzić proceduralnie. W sprawie wynagrodzenia - sąd. Szlag człowieka trafia, jak o takich rzeczach czyta. Czy Inspekcja Weterynaryjna może coś zrobić? Trzeba też sprzedać temat mediom, ogólnopolskim. I trzeba podkreślać zaangażowanie w sprawę organizacji i internautów. W sumie to, w pewnym sensie, wzięliśmy te psy na utrzymanie... Jeśli chodzi o pikiety, demonstracje, listy protestacyjne i inne takie - zorganizowałam tego w życiu trochę, więc służę wszelkim know-how i pomocą w zakresie, w jakim mogę służyć z Łodzi.
-
[quote name='faith35']930 kg??!! Ano 930 kilogramów. 870 dla psów i 60 dla kotów. Całkiem przyzwoitego żarcia ze średniej półki. Nie udałoby się jednak zrobić tych zakupów, gdybyśmy się nie umiały dogadać. Jest problem do rozwiązania czy zadanie do zrealizowania - więc trzeba rozwiązać i realizować wspólnie.Coś ustalić na początek, a później się tego trzymać. I powtórzę - nie trzeba by teraz urządzać tych składek, gdybyśmy wszystkie tu obecne potrafiły myśleć w kategoriach wspólnotowych. Co rozwadze poddaję w kontekście wszystkich krakvetowych przepychanek, które przecież się nie skończyły magicznie ani nawet nie przycichły.
-
Melduję, że właśnie złożyłam zamówienie ze zbiórki forum miau - szczegóły tu: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=126200&start=90. Razem 930 kilogramów karmy dla psów [w znakomitej większości] i kotów. Na razie pewnie moment potrwają kwestie formalne - zbieraliśmy na konto fundacji, więc przelanie pieniędzy wymaga trochę więcej zachodu. Jak karma będzie gotowa do drogi, będę raportować dalej. Chciałabym też odnieść się do głosów sprzed momentu tyczących głosowania w Krakvecie - gdyby wszyscy zachowali się solidarnie, niniejszych zbiórek z oczywistych względów by nie było. Nawoływanie do kolejnego popisu łamania dżentelmeńskich umów wydaje mi się co najmniej nie na miejscu - warto zatem sprostować tę kwestię, by nikt nie popędził w szczerym odruchu i by znów jaj nie było.
-
jestem z lodzi, chetnie pomoge. co mam robic? pzdr guzik
-
witajcie:) guzik sie cieszy z wami od wczoraj, od kiedy dostal esemesa, ze sendi ma dom:) genialnie:) i slowo wyjasnienia: po dluzszej rozmowie z brazowa doszlysmy do wniosku, ze sendi, ktora miewa mizantropijne nastroje, moze niekoniecznie dobrze czuc sie w sytuacji 'worka kartofli' - czyli zwiedzajac domu moich przyjaciol, jak ja bede w podrozy do poznania, ze bedzie sie denerwowac, czuc porzucona etc. - psica bez jej doswiadczen znosilaby to zapewne lepiej. i ze poczekamy do zimy, czyli sytuacji, w ktorej nie moze byc gorzej. tak sobie pomyslalam, troche wbrew rozsadkowi, ze przeciez sendi moze zaadoptuje ktos, kto bedzie mial bardziej unormowany tryb zycia. ha! i w sumie ciesze sie bardzo, ze postanowilysmy zaczekac. ale! gdyby trzeba bylo przetransportowac psa na trasie lodz-poznan, dajcie znak, mniej wiecej dwa razy w miesiacu tam jezdze. no i gdybym lokalnie w lodzi mogla sie do czegos przydac, tez:) znacie juz moje dosc ograniczone mozliwosci, zawsze moge zaoferowac tymczas, ale raczej psu, ktory zniesie przemieszczanie sie. w razie co - jestem do dyspozycji. pzdr guzik
-
czesc wykopalam sie spod ziemi. plany podroznicze ustalilam, tzn, wyjezdzam w sobote /jutro, czyli dzis, zalezy jak liczyc/. nie tylko ode mnie to zalezalo, mielismy wyjechac we wtorek, srode, czwartek, wreszcie piatek. przyznam, ze glupio mi bylo pisac, skoro plany zmienialy sie dynamicznie codziennie - a tez rozpaczliwie konczylam artykul, i spedzalam czas raczej na bezmyslnym gapieniu sie w ekran. dodatkowo, do ostatniej mojej wizyty tutaj forum mi 'mejlowalo' zbiorczo, co zostalo napisane, a ze w jakims momencie przestalo mejlowac, uznalam, ze nie ma do mnie wiadomosci. zle uznalam. moze cos zle ustawilam w przegladarce. zdania nie zmienilam, wprawdzie nabieram przekonania, ze to dosc karkolomna decyzja, ale nic to, damy rade, o ile oczywiscie rudolfina mnie polubi, a wy nie utluczecie mnie przy pierwszym spotkaniu /na co zapewne zasluguje/. nie chcialabym, no naprawde, nie chcialabym zawiesc rudolfiny - z doswiadczenia z kotami wiem, ze dokladnie rozumieja, co im sie obiecuje. wiec jak juz dowloke sie do gdanska, dam znac. jesli ktoras z was ma ochote na mnie nawrzeszczec, z pokora przyjme: 606 203627. w kazdym razie przepraszam. lyso mi. jesli mnie zdyskwalifikujecie, sklonna jestem partycypowac w sciepie na hotel dla rudolfiny. pzdr guzik z kotem boleslawem /ktory zrobil sie zaborczy juz na sama wiesc o nowej kolezance, i spi na mnie dzielnie od dni kilku/