[B]makary[/B] może źle się wyraziłam, nie chodziło mi o podział karmy w zależności od rasy (np. RC labrador), ale o wielkość ras (typu mini, midi, maxi). Trudno mi uwierzyć, że 2-miesięczny labrador potrzebuje tych samych składników co ratlerek w tym samym wieku. Nie przeczę, że jest to zła karma, ale ja nie przekonałam się do jej stosowania. Piszesz o chondroitynie, ale co z glukozaminą? Jeżeli karma, którą stosuję ma ją w swoim składzie to po co dodatkowo serwować psu witaminy, które jak sam wiesz w nadmiarze mogą bardziej zaszkodzić niż w niedoborze?
Twoja wypowiedź trąca mi trochę marketingiem (przepraszam, nie chcę Ciebie krytykować, tylko tak mi się kojarzą Twoje opisy). Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś nawet bardzo zadowolony opisywał swoją karmę w takich superlatywach, nie widząc żadnych braków. Jeżeli ta karma jest tak rewelacyjna, to dlaczego nie słyszałam o niej zbyt wiele (właściwie więcej pytań niż pozytywnych opini), a przeglądałam wiele forów na temat karmienia zwierząt.
[b]Naia[/b] nie stosowałam gilpy osobiście, ale sama nazwa wiele mi mówi. Nie raz zetknełam się z nią w necie, wśród znajomych i pewnie masz rację, że podobnie jak red mils nie posiada większego podziału. Niemniej odnoszę wrażenie, że karmie potrzeba teraz lokalnej reklamy i dlatego zaczyna się o niej mówić, tylko dlaczego tak mało. Znam dwie hodowczynie, które zapytane o red mils zrobiły zdumione miny, jedna nic nie słyszała o karmie, a druga stwierdziła, że nie ma zamiaru eksperymentowac na czymś co nieznane. Naprawdę nie mam zdania, a chciałabym podobnie jak Ty dowiedzieć się czegoś z czystej ciekawości.