Uzylam tu slowa "sfora" jako metafora,powinnam byla uzyc "stado" mniejsz z tym.
Uciekl tylko raz jak mial 7 miesiecy jak juz pisalam. Teraz sam sie rzuca i ciagnie ku innym psom. Wyprowadzam go na uzdzie poniewaz na smyczy normalnie nie idzie,nie utrzymam go,a tak to mam chociaz troche kontroli nad nim puki sie nie wygina we wszystkie strony. Wole uzde od kolczatki.
Oczywiscie ze zaaregowali. Siostra pojechala do szpitala, rane zeszyli problem byl z ustaleniem czy pies byl szczepiony czy nie bo wlasciciel zadko bywa w domu,i jak powiedzielismy ze jego pies ugryzl to w wielkim szoku byl o nie wierzyl. Pied sam sobie pozostawiony i widac ze bity. Po aferze psa nie widzielismy przez 2miesiace potem znow to samo. Problem w tym ze sie go nie boje. Jedynie gdy wyprowadzam Zaira i wtedy widze tego psa to sie obowiam co sie zaraz stanie. Tamtent pies to jakis kundel mieszanka. Jest mniejszy od owczarka niemieckiego. Cos jak bordel collie.
Przeczytalam mase ksiazek i artykulow,ale co kolwiek stosuje na niego nie dziala. Naprzyklad iscie po przeciwnej stronie ulicy niz inny pies,usilowanie bawienie sie rzecza atrakcyjna dla psa. On ma kochany sznureczek gdzies i ciagnie ,jezy sie i szczeka w strone psa. Jak mial rok,spotkalam z siostra siasiada z poteznym onkiem. Zair sie wyrywal w strone jego psa,szczekal,slinil i wszystko a pies tego pana poprostu siedzial i nie drgnol mimo ze metr od niego moj Zair chcial mu skoczyc do gardla. Jak cos to ten pan poprosil by go dac na przeciw jego psa,i powiedzial ze jeszcze mlody i chce pokazac tempérament.
Dziekuje za odpowiedz.