Dziękuję za wyjaśnienie. Z tego co piszesz, to chyba jeszcze nie przezylysmy stanu padaczkowego, i odpukac, mam nadzieje, ze nigdy on nie nastapi.
A co do tych sytuacji, ostatni atak moja psinka miala po tym jak uderzyla glowa w stól podczas wskakiwania na kanape... Doslownie kilka minut po tym dostala okropnego ataku. Tak to jest jak sie nie uwaza gdzie sie skacze :roll:
Natomiast u nas zawsze jest tak, ze Fanta przeczuwa ze atak sie zbliza. Kiedy juz to czuje przychodzi do nas, chce byc blisko, widac wyraznie ze szuka pomocy. Mam nadzieje, ze zawsze uda nam sie jej pomoc... Własnie, ostatnio tak sie zastanwialam, czy atak moze doprowadzic do smierci?