[quote name='Aganiok']Wiesz, mało który pies z PWP nie cierpi, trzeba tylko odróżnić, kiedy to cierpienie nie prowadzi do niczego, bo stan psa jest na tyle beznadziejny, że cierpienia nie należy mu już przedłużać.
Moja sunia miała raka żuchwy zimą, też wszyscy dookoła kazali mi ją uśpić.
Nie poddałam się, w styczniu miała wyciętego guza wraz z 1/3 żuchwy - wiele osób pukało się w czoło. PIes cierpiał strasznie, a ja wraz z nim. Robiłam zastrzyki przeciwbólowe co 6 godzin, głaskałam, przytulałam itd...
I Sara wyszła z tego - jest zupełnie normalnym psem, rak się cofnął.
Myślę, że i Ozzy mógł żyć, wystarczyło trochę dobrej woli....[/quote]
Mojej kolezanki pies ma raka kości, byl dlugo leczony, teraz szykuje sie amputacja łapy. Nikt jednak nie mysli o jego uspieniu. A wielu zapewne by powiedzialo: pies bez łapy? Do uspienia.