Witaj!
Z pewnością, jeżeli będę mógł, pójdę z nim do weta.
Pisałem, że ' nie może być tak' mając na myśli to, że chcę doprowadzić go 'do porządku', tylko nie wiem jak, aby nie stała mu się krzywda...
Chodzi o to, że zawsze było to mało nasilone, rzekłbym sporadyczne. Nie widzieliśmy nic w tym niepokojącego. Po prostu, rozwalił i tyle. Teraz zaczyna przybierać niepokojąco na sile.
Przestrzeń ograniczyć można, oczywiście, robimy to. Tylko jak się spieszę do szkoły czy rodzice do pracy, zapominamy o zamknięciu drzwi do łazienki.
Dzięki za porady.
Tylko nie wiem jak ukoić jego stres. Rozumiem, ma prawo bać się burzy czy wystrzałów, a to po tym, jak na sylwka zostawiliśmy go pod opieką wujka, którzy (ku naszemu zdziwieniu) wyszedł z nim puszczać fajerwerki.
Ale branie prysznica? Deszcz? Co robić?
Pozdrawiam,
Bartovx