Jak patrzę na Fruzię, taką spokojnie leżącą w tym pięknym legowisku, w ciepłym domku i ta jej mina zamyślonego o psich sprawach psa, to nie mogę w żaden sposób wyobrazić sobie jej w tym błocie, w jakiejś budzie albo i nawet bez budy, w ciągłym strachu i zagrożeniu. Az trudno myśleć nawet, a tak było przecież jeszcze wczoraj. Wiem, wiem, już bezpieczna, co było nie wróci, ale po prostu muszę to napisać, bo to zdjęcie mnie dotknęło. Jest niesamowite, niby takie normalne, ale jednak nie. Były już takie zdjęcia, nawet bardzo podobne Romci jak spała, ale to jest wyjątkowe i bardzo wzruszające.