Witam,
mój pies Puszek ma 4 lata, od około 1,5 roku choruje na padaczkę. Początkowo był zdrowy, lecz 1,5 roku temu odszedł od nas nasz wierny towarzysz Dino. Padaczka pojawiła się u Puszka po jakimś czasie od śmierci Dina. Pieski były ze sobą cały czas, Puszek praktycznie wychował się przy boku Dina, ponieważ trafił do nas jak miał miesiąc. Puszek jest bardzo żywiołowym psem, musi się wyszaleć, wybiegać z innymi pieskami, jak przyjdzie ktoś do nas w gości to Puszek oczywiście pierwszy przy drzwiach. Jak widzi, że ktoś przyjechał pod bramę to biegnie i obszczekuje, nic mu nie umknie. Staramy się go wyciszać, bo jest ogólnie nerwusem, ale z tym wyciszaniem różnie bywa, bo nic nie odciąga jego uwagi tylko psie przysmaki ;-) Są też sytuacje w których boi się różnych przedmiotów np. kosiarki ( za to śmieciarkę obszczekuje). Nie lubi również głośnych rozmów w większym towarzystwie.
Początkowo ataki padaczki Puszka miały bardzo silny przebieg ( towarzyszyło im oddawanie moczu, piszczenie, piesek był bardzo zmęczony po ataku i zaraz zasypiał). Następnie gdy wdrożyliśmy leczenie początkowo jakimiś tabletkami ziołowymi ( wybaczcie nie pamiętam nazwy), potem Hydroksyzyną ( na Hydroksyzynie ataki były o wiele łagodniejsze ale występowały mimo wszystko dość często, chociaż Puszek przechodził je już o wiele lżej) , potem Puszek przyzwyczaił się do tego leku i wet zaproponował, aby zmienić tabletki na Pexion ( lek na padaczkę u psów). Puszysty dostaje Pexion od około 8 miesięcy, ataki są o wiele rzadziej, o znacznie mniejszym nasileniu. Po ataku już nie zasypia, tylko jak mu atak przechodzi to chce wyjść na zewnątrz, aby się załatwić i zachowuje się normalnie. Pexion tabletki 100 mg, dawkujemy w ten sposób, że Puszek dostaje codziennie rano połowę tabletki. Co zastanawiające , zauważyliśmy, że ataki zdarzają się częściej po obfitym posiłku i jedzeniu na noc, więc wprowadziliśmy odmierzanie jedzenia ( rano posiłek + połowa tabl. Pexion około 7.30, około 13 posiłek i około 16-17 przysmaki i odrobina psich chrupek, po godzinie 18 nie dostaje już nic chociaż się dopomina).
Lekarz wet mówi nam, że mamy starać się wyciszać Puszka, nie pozwalać mu na ekscytację, na nerwówki, itd. Szczerze powiem, że ataki występują najczęściej gdy Puszek jest wyciszony, leży sobie, albo przysypia. Ponoć nazbiera mu się złych emocji i ...atak. Wet proponuje żebyśmy także rozważyli kastrację, to podobno wycisza psy i już nie są takie waleczne i groźne. Czasami to podobno bardzo pomaga przy padaczce.
Chciałabym, żeby Puszek wcale nie miał ataków ( wiadomo, każdy kto posiada czworonoga chce dla niego jak najlepiej), bo najgorsze jest to jak musimy gdzieś jechać i Puszek zostaje w domu sam przez kilka godzin, wtedy myślę ciekawe co tam się dzieje, ciekawe czy Puszek jest zdrowy, czy wszystko ok.
Proszę Was o porady, wiem że dużo osób posiada pieski z padaczką (coraz częściej się o tym słyszy- niestety!), czy kastrowaliście swoich czworonogów? Czy kastracja faktycznie pomaga? Jeśli macie inne rady dotyczące naszych czworonogów z padaczką chętnie poczytam.
Proszę o rady, będę wdzięczna.
Pozdrawiam!