Jump to content
Dogomania

farmerka

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by farmerka

  1. Nie Rytko - niestety nie pojechała. Rozchorowała się nam i teraz jest intensywnie leczona. Adopcja pod znakiem zapytania - czekamy na wyzdrowienie psa :/
  2. Niebieska - niech będzie - zawsze to większe prawdopodobieństwo. Czy transport łączony ? Z uwagi na stosunkowo niedaleką odległość szkoda małej męczyć transportem łączonym. Pisze do dziewczyny z forum miau. Ponoc regularnie jeździ z Łodzi do Poznania i z powrotem... Rozpuszczenie należy się rzeczywiście Amelii jak przysłowiowa zupa :D:D:D Napiszę o małej kilka słów... Amelka boi się ludzi :( Ten strach potęguje się w domu. Najgorzej, jak panna uplasuje się pod naszym łóżkiem, bo stamtąd żadna siłą nie jest w stanie wywabić ( jedynie micha) . Gnana ciekawością wyłazi jednak z bezpiecznej norki i staje w progu pokoju zaglądając do kuchni. Wystarczy jednak, że ktoś zrobi krok w jej kierunku - natychmiast pierzcha do swej bezpiecznej kryjówki. Co ciekawe - kiedy wreszcie ją delikatnie uda nam złapać ( nie protestuje !) i zanosimy ją do biblioteki - spokojnie siedzi na naszych kolanach, pozwala się czesać i głaskać. Puszczona na podłogę chowa się pod fotelem na którym siedzę - tam ma swój przydziałowy sweterek od Wapiszona - mości się wygodnie i jest happy :) Uwielbia Szlufkę - naszą sznaucerkę. Łasi się do niej, turla przed nią, zagląda w oczka - po prostu bałwochwalczy zachwyt i ciągłe zaproszenie do zabawy. Szlufka jest niecO zdziwiona i zdegustowana, ale w najgorszym wypadku ucieka ...a Amelia sprintem za nią. Nie pomyliłam się - SPRINTEM. Sprint ma szczególny - szoruje nieomal brzuszkiem po trawie, ale radzi sobie świetnie :) Zdecydowanie najlepiej czuje się Amelia w ogrodzie - tu pękają jakieś hamulce - radość zagłusza strach przed człowiekiem i przy tej okazji malutka się nam świetnie socjalizuje. Proces socjalizacji postępuje bardzo szybko- z każdym dniem staje się śmielsza i weselsza :) Acha! Samodzielnie wskakuje na fotel! I to taki wcale niemały , bo ikeowski Poang . Przyniosłam szczotkę i korzystając, że leży na tym fotelu wyczesałam rzadkawe futerko . Potem dała mi się zaczepiać - wiecie - taka delikatna zabawa z chwytaniem łapki, albo noska - nie okazywała strachu a nawet zaczęła mnie łapać za palce . Okazało się przy tym , że ma mleczne, igiełkowate ząbki, a więc jest młodziutka !Ponieważ na ogół szczeniaki zmieniają ząbki w wieku 4 miesięcy, więc Amelia musi mieć mniej ! Apetyt nadal bez zmian - Amelia je wszystko i w dużych ilościach . Nie ma jej oczywiście co zapasać, ale póki co , nadal jest chudziutka ...no i te niedobory ... :( Wpyla ryż z tartą marchwią, dzisiaj z uwagi na krzywicę dodałam drobiową wątróbkę. Wbijam jej też do ryżu żółtko. Dostaje świeży, wiejski i tłusty twarożek . Trochę pełnego mleka do picia. Fajniutka jest.... :)
  3. [B]NADESZŁA WIEKOPOMNA CHWILA !!!![/B] Koleżanka Szanta jedzie w przyszły weekend do nowego , cudownego domku na Mazowszu :):):) Orkiestra tusz! Dzieci z kwiatami! Serpentyny i wiwaty! Jest to wiadomość 100% , nieodwołalna, niepodważalna i absolutnie wspaniała ! Szanto - pakuj plecaczek !
  4. Witam . Jestem tu nowa a trafiłam z forum adopcyjnego seterów. Piszę z Wielkopolski - jestem rolniczka ekologiczną. Śląsk jest daleko- wiem, ale mam kilkoro znajomych rolników ( również eko) na Dolnym Śląsku, którzy hodują kozy. Gdyby była taka potrzeba , mogę się z nimi skontaktować - może przytuliliby te biedne koziny. Wszystko to są ludzie oddani zwierzętom, swojej pracy i o bardzo wysokim morale.Pozdrawiam .
  5. Odpowiadam na zasypane biegunkami :evil_lol: pytanie Squ... Nie wiem jak sprawa wygląda dzisiaj - kończyłam studia (ja wydział rolny, mój mąż zootechnikę) 20 lat temu. My wylądowaliśmy na wsi i mamy własne gospodarstwo - ale jesteśmy nielicznymi wyjątkami. A reszta kolegów i koleżanek z roku pracuje w szkolnictwie po dodatkowych kursach a teraz i studiach pedagogicznych, jeden koleś jest szefem powiatowego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, kilka osobniczek zaczepiło się w bankach rozmaitych, kilkoro ma własne małe biznesy (wcale nie związane z hodowlą zwierząt), ktoś tam handluje paszami znanej amerykańskiej firmy... No tak.... to chyba nie są czasy dla zootechników ...
  6. Hej! Mam suczkę baaardzo, ale to bardzo podobną do Twojej. Również jest leciwa - ma prawie 14 lat. Mieszkam na wsi, much więc wiele i zjawisko gryzienia przez muchy końcówek uszu Koki obserwuję z troską kazdego lata. To nie są zwykłe muchy domowe tylko tzw. bolimuszki - wyglądają niemal tak samo, a boleśnie gryzą. Usiłowałam suczce zaklejać uszy plastrami - za moment sama je zrywała. Smarowanie wazeliną działa bardzo krótko. Smarowałam też taką maścią przeznaczoną do smarowania wymion krowich opartą na roślinnych wyciągach (zabezpiecza wymiona krów przed atakami owadów i dodatkowo uelastycznia skórę) - efekt 0 ! Weterynarz wzruszył ramionami...:mad: ...i też sama nie wiem, co z tym fantem począć!
  7. Mieszkam na wsi i jestem tylko rolnikiem ... ale z weterynarzami często współpracuję :lol:... Praca weterynarza wiejskiego to osobny temat - dużo częściej niż z uroczymi futrzaczkami ma do czynienia z krowami, świniami itd. Praca naprawdę ciężka i wymagająca fizycznej siły, więc delikatnym panienkom szczerze odradzam. Poza tym bywają trudne porody i cesarskie cięcia w środku nocy... Chylę czoła przed weterynarzami a urocze książki pana Herriota wiele prawdy mówią...Polecam lekturę!
×
×
  • Create New...