Jak miałeś kupić to kupiłeś, ale pewnie ktoś to jeszcze przeczyta. A im lepiej przemyślany zakup psa tym wszyscy szczęśliwsi.
1) Łatwość uczenia się. Ogary są pojętnymi uczniami, ale bardzo łatwo się nudzą i rozpraszają. Uczenie komend i sztuczek w domu - miodzio, ale już na podwórku jest zbyt dużo bodźców, żeby Ogar mógł solidnie pracować. Nasz kurs PT to była prawdziwa mordęga. Owczarki, Dobermany, nawet Labradory - zupełnie inna mentalność. Dwa pierwsze na tych szkoleniach to były rakiety. Przez większość czasu skoncentrowane na właścicielu. A mój.. dwie minuty pracy i już w swoim świecie. Pięć to był sukces. Ogar i terapia? Gdzie, jak..? Pies do dogoterapii musi być skoncentrowany, pozytywnie reagować na ludzi, być kontaktowy i posłuszny.. Ogary są raczej nieufne do obcych, zachowawcze. Rodzina może zrobić z nim co chce. Włożyć palec w oko, ciągać za uszy, ale to nie Labrador co do kontaktu z obcymi. Posłuszny? Mój mimo szkoleń jest posłuszny.. jak chce. W domu karny, ale jak spuści się go ze smyczy to klękajcie narody. Poczuje zapach jeża i już go nie ma. Oczywiście na swoim terenie. W nowych miejscach łajza trzyma się dość blisko, bo się boi.
2) Próg pobudliwości i próg bólu. Ogary mają bardzo wyczulony węch. Ciężko jest utrzymać ich uwagę na sobie, bo wszystko im pachnie i mają ważniejsze sprawy niż "siad" czy "waruj". Do tego łatwo się nudzą. Jak się zaprą to nie będą pracować i już. Koniec tematu. Próg bólu mają naprawdę wysoki. Dlatego trzeba być przy nich bardzo uważnym, bo czasem nie okazują tego, że coś jest z nimi nie tak i chodzą z otarciami, skaleczeniami i innymi problemami jakby nigdy nic.
3) Powoli również rozglądam się za hodowlą, która skupia się również na wczesnej socjalizacji szczeniąt. Nie ukrywam też, że urzekają mnie ogary o lżejszej budowie (wyczytałam, że zależne jest to od linii hodowlanej, więc prawdopodobnie i to powinnam wziąć pod uwagę.) - Masz rację. Oglądać rodziców i będzie dobrze.