Hej, mam dylemat pomiedzy duzym psem a malym.
Zastanawiam sie nad amstafem albo yorkiem. Opiekowalam sie yorkiem 3miesiace i pokochalam ta rase, ale jeszcze wtedy mieszkalam w zupelnie innym miejscu i moje zycie wygladalo inaczej, na specery chodzilam glownie do parku lub po osiedlu. Teraz mieszkam w domku jedno rodzinnym, na okolo mam lasy, laki, morze i jeziora takze mam samochod i lubie czesto pojechac gdzies troche dalej nad np jeziorko. Wiec zdecydowanie chcialabym psa ktory lubi byc aktywny i dobrze znosi jazde samochodem (dlatego piesek tez nie moze byc za duzy ze wzgledu ze moje autko jest male a i czesto nie jezdze sama). Kocham w amstafach ich sile i tez na pewno czula bym sie bezpieczniej z takim pieskiem chodzac sama po lesie. Za to majac yorka byl to kompletnie nie problemowy pies, wszedzie bylo ja mozna ze soba wziac, nie martiwac sie ze ktos moze nas wyprosic z jakies knajpy. Z kolei nie wiem czy taki maly piesek podolalby sie parugodzinnym wypadom. Dodam ze nigdy nie mialam amstaffa, jako dziecko mielismy owczarki niemieckie i york tez byl :) prosze o porady