dzięki za odpowiedź, poszperałam o tym w necie, na dogomanii też... głupio mi strasznie... mam w domu prócz Tolci jeszcze innego psa w typie collie i całe życie wychodziłam z zalożenia, że najgorsze co może spotkac własciciela psa (czy każdego innego zwierzaka) to nie móc pomóc wlasnemu zwierzęciu. Znam się na pierwszej pomocy- zawsze opatrywałam przecięte łapy, wyrywałam kleszcze, rozpoznawalam co może być nie tak z Rudim (jesli coś bylo na rzeczy) i idąc do weta zawsze wiedziałam co powiedzieć (nawet się raz mnie spytał, czy nie studiuję weterynarii, bo wiem co i jak... ) i teraz mi glupio, bo o ile mam wiedzę jesli idzie o collie- odnośnie pekinow wiem baaaardzo nie wiele... :( i to jest to, co musze zmienić. (już zaczęłam)
Tak więc zrobię Tolci badania- wybiorę się do Zielonej Góry.
Co do Bezy, bo to najważniejszy temat- dziadkowie są na TAK!!!!!! strasznie się ucieszyli, jednak jeszcze z nimi pogadam, bo nie dopuszczę do takiej sytuacji jaka już Bezunię spotkała. Im więcej rozmów- będę na 100% pewna, że to przemyślana i świadoma decyzja:) Zdjęcia bardzo się podobały:)