mam taka kotkę, któa sama się okaleczała
znaleziona z kociętami maleńkimi pod lasem, nie długo po złapaniu sfiksowała - nagle zaczęła atakować ogon, gryzla do krwi, miałą całkowicie oskalpowany jego koniec
ostatecznie spędziłą ponad miesiąc w kołnierzu... ogon amputację, myślałam ze taki będzie final ale się udało
też nie lubi się głaskać, niby oswojona a podczas glaskania wywala się na plecy, łapami chwyta rękę i gryzie