24 stycznia odszedł mój ukochany przyjaciel. Miał na imię Benek, był cudownym kundelkiem. Cały czas o nim myślę. Okazało się, że miał jakiegoś guza w środku który nagle pękł i wywołał krwotok wewnętrzny. Po kilku godzinach od diagnozy leżał na stole operacyjnym. Wycieli mu guza, zatamowali krew i piesek się wybudził. Patrzył na nas gdy leżał na boku i gdy prosiłem czy można z nim zostać na noc w klinice weterynaryjnej to się nie zgodzono. Bo Nie. Pojechaliśmy do domu. Żona była dobrej myśli bo się wybudził. Ja natomiast czułem, że jest coś nie tak. Wiedziałem że nigdy nie zostawał w obcym towarzystwie i na pewno będzie się strasznie czuł. Po godzinie dostaliśmy telefon, że zmarł. Nie mogę sobie do tej pory wybaczyć, że z nim nie zostałem, że nie naciskałem bardziej na zostanie. Wydaje mi się, że pękło mu serce z żalu, że został sam. Weterynarze twierdzą, że po prostu umarł a mi się wydaje że tak gadają ale nie znali mojego psa. Nie wiedzieli, że on zawsze był z nami. W swoim 11 letnim życiu akceptował tylko kilka osób a resztę albo gryz w nogawki albo obszczekiwał. Był nieprzeciętnym wariatem ale był tak strasznie kochany, że jest to nie do opisania. Kilka lat temu znaleźliśmy małą suczkę w lesie i gdy ją przyprowadziliśmy do domu to od razu ją zaakceptował. Była schorowana a on jej przynosił swoje zabawki, tulił ją i przez kolejne lata byli nierozerwalną parą. On by wszystkich zagryzł, ona wszystkich by zalizała. On nienawidził wszystkich ludzi, psów, kotów nawet drzewa go denerwowały gdy szumiały ona za to kochała wszystkich. Taka Para. Teraz jest tak cholernie cicho w domu, że nie można wytrzymać. W dzień śmierci jeszcze latał rano po dworze jeszcze japał przez oko na ludzi a późnym wieczorem już go nie było. Cholernie Niesprawiedliwe. Nigdy sobie nie wybaczę, że wcześniej nie wykryłem mu tego guza i tego że z nim nie zostałem bo zawsze będę miał, żal że został sam gdy najbardziej mnie potrzebował. Nigdy również nie wybaczę tego, że nie pozwolono mi z nim zostać. Ktoś może powiedzieć, że serce nie stanie z żalu ale ja uważam inaczej. Cóż. Żegnaj stary przyjacielu. Mam nadzieję, że tam po tamtej stronie spotkamy się jeszcze abym mógł cię przytulić i chodzić na wieczne spacery. Benio byłeś naszym misiem malutkim. Pa. Żegnaj. Boguś