Witam wszystkich
Mam westa, siedmioletnią suczkę. Od ok 1,5 tygodnia zauważyliśmy u niej wzmożone pragnienie a od kilku dni załatwiala sie w domu i była bardzo ospała, nie chciała wychodzić na spacery lub bawić sie. W piątek zaobserwowałam drgawki, zabrałam ja do Veta. Mieszkamy w Uk wiec tutaj wszystkie choroby diagnozowane sa inaczej, czyli robią jedno badanie , czekają na wynik a pózniej następne i znów oczekiwanie na wynik itd. W piątek po badaniach krwi zdiagnozowano u Fifi cukrzyce. Przeszłam szkolenie jak podawać insulinę i odesłano nas do domu. W sobotę rano mała nie chciała jeść ale po ciężkiej walce udało nam się wcisnąć jej choć trochę abym mogła zrobic zastrzyk. Dostała 4 jednostki insuliny. Po ok 30-40 minutach była żywsza wiec sie ucieszyłam ze insulina działa choć byłam zdziwiona ze tak szybko. Niestety po ok 1,5 godz Fifi była w stanie krytycznym. Była tak słaba ze nie mogła podnieść głowy. Zabraliśmy ja na ostry dyżur do najbliższego szpitala weterynajnego. Jest tam od soboty. Zrobiono jej ponownie badania krwi, ma badana glukozę co godzinę aby dopasować dawkę insuliny. Wykryto zapalenie trzustki. Dzisiaj miała usg i podobno wszystko jest w normie. Jutro maja zrobic badania pod katem zespołu Cushinga. Wszystko trwa tak strasznie długo :( Kiedy dzwoniłam do szpitala powiedziano mi ze jest lepiej, ze reaguje dobrze na insulinę i ze juz nie jest tak ospała. Mimo tych zapewnień kiedy dzisiaj pojechałam ja zobaczyc przeraziłam sie. W dwóch łapkach wenflony, uszka całe pokłute od pobierania krwi do badania glukozy. Mała bardzo się ożywiła gdy mnie zobaczyła aczkolwiek trwało to tylko chwile. Pozwolono nam zostać tylko chwile aby nie stresować jej gdyż powoduje to wzrost glukozy we krwi. Sama nie wiem co o tym wszystkim myślec.
Wreszcie pytanie......jesli Fifi ma cukrzyce i dodatkowo zostanie potwierdzony ZC to czy będzie mogła żyć z tymi dwoma chorobami? Jak długo trzeba czekać az zobaczymy jakakolwiek poprawę. Vet zasugerował ze byc moze będzie trzeba ja uśpić gdyż leczenie będzie kosztowne i moze nie przynieść pożądanych efektów ale ja nie dopuszczam do siebie na ta chwile takiej możliwości. Zrobię wszystko aby jej pomoc......z drugiej strony nie chce jej skazać na życie w cierpieniu.
Prosze pomóżcie. Moze ktoś minal lub ma podobna sytuacje. Mam ciągła burze w głowie i nieustannie widzę jej smutne oczka