Psinka jest z nami już piąty miesiąc. Nie znamy jej przeszłości, bo została znaleziona, więc nie wiadomo w jakim otoczeniu żyła, jak była traktowana. Ma 1,5 - 2 lat. Od początku była bardzo strachliwa, reagowała kuleniem na wyciągnięcie ręki. Teraz zmieniła się bardzo. Jest radosna i nie reaguje już strachem na rękę. Niekiedy jej się zdarza. Ale widać, że jest niepewna i często się boi. Na spacerach załatwia się tylko w miejscach które zna i w nich jest zrelaksowana. Gdy idziemy na dalszy spacer, widać że jest spięta. Ogon ma w dole, bardzo wącha, nie załatwia się (oczywiście gdy jej się zdarzy reaguję radością i smakołykiem). Nie muszę jej ciągnąć, sama idzie, ale nie wygląda na zrelaksowaną, nie biega. A energii ma dużo i trudno ją wytracić na trawniku pod domem. Wiem, że trzeba cierpliwości, wzmacniania dobrych zachowań i dużo czułości - wszystko to dostaje. Ale zastanawiam się nad obrożą z feromonami. Wet mi ją polecił. Podobno w okresie, gdy piesek ją nosi, można z nim przełamać strach w określonych sytuacjach, przepracować go. Czy faktycznie warto to kupić? Czy to raczej pic na wodę?