Witam, mam spory problem ze swoją 9 letnią suczką foksteriera. Od 2013 miała podawaną tę samą szczepionkę - Biocan DHPPi + LR. Zawsze do końca dnia była osowiała i spokojna (normalnie to straszny diabełek), ale na drugi dzień było ok. W tym roku dostała zastrzyk w kark w piątek ok. 12, do wieczora była po prostu osowiała. Problem zaczął się w sobotę rano i trwa aż do teraz ( niedziela godz. 13). Otóż pies ma wielkie problemy z wchodzeniem po schodach, ogólnie chodzi bardzo powoli i piszczy sama z siebie. Nie jest to kwilenie charakterystyczne dla ciągłego bólu. Potrafi sama z siebie przy jakimś gwałtowniejszym ruchu zapiszczeć, jakby jej ktoś stanął na łapę. Gdy leży spokojnie, mogę ją głaskać wszędzie, nawet w miejscu iniekcji, a pies nie wykazuje żadnych oznak bólu. Mogę ją podnieść tylko od dołu, za brzuch i klatkę piersiową. Przy próbie podniesienia od przodu ("pod pachy") sunia niesamowicie piszczy :( Pies je normalnie (może troszkę mniej niż zwykle), nos ma mokry i chłodny, na spacerze ożywia się - chodzi wolniej niż zwykle, ale od razu startuje do jakiegokolwiek spotkanego psa. Nie mam pojęcia co robić, bo wszystkie przychodnie weterynaryjne są dzisiaj i jutro zamknięte. A mała sama z siebie piszczy co parę minut i brzmi jak krótkie, nagłe i silne ataki bólu :( Czy ktoś kiedykolwiek miał styczność z taką reakcją na szczepienie lub ma jakikolwiek pomysł czym to może być spowodowane? Byłbym niesamowicie wdzięczny za jakąkolwiek pomoc!