-
Posts
54 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Zabrze
Contact Methods
-
Signal
6435823
Oyeczka's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Oskarowi chyba najtrudniej było rozstać się z Marleyem. W poniedziałek, zupełnie jak dorosły człowiek, bardzo mnie wspierał i tłumaczył, że tak jest dla Marleya najlepiej, ale od wtorku chodzi i ślimta po kątach. Sam już wcześniej postanowił, żebym nie sprzątała misek i legowiska po psiaku, do czasu aż sam do tego dojrzeje. Dzisiaj zabrał miski ze swojego pokoju, który dzielił z Marleyem i wziął się za generalne porządki (już 2 tydzień jesteśmy na L4). A ja ... codziennie wstaję o 6.30 i nie mam z kim iść na spacer, to samo wieczorem ... Tego i jego ślicznej mordeczki do miziania najbardziej mi brakuje. Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa wsparcia i wyrazy współczucia. Ola z rodziną
-
Z Marleyem trochę lepiej. Apetyt mu dopisuje (choć jeszcze tego nie widać). Tak jak lubi większą część dnia przesypia, więc go specjalnie nie molestujemy ;) Z kotami dogaduje się wręcz cudownie (Marleyowi nie wolno wchodzić do kuchni, więc gdy kotom uda się czasem coś smakowitego zwinąć, to jemu też przynoszą, hihi) http://iggy-negra.blopix.pl/ to fotoblog moich kotów i Marleya http://www.szara-przystan.pl/
-
[quote name='_bubu_']Oyeczka , kup mu u weterynarza paste Calo-pet i dawaj do pyszczka. to witaminki i dużo kalorii. Albo RC Convalescence. Marley miał robione jakieś badania? Na świeżo nic bo czekamy na przypływ gotówki do 10ego :( Apetyt mu ostatnio dopisuje (jak na jego możliwości) więc mam nadzieję że się podniesie. Byle nie było już upałów ... Ostatnio wygłupiał się z naszymi kotami :) http://iggy-negra.blopix.pl/wpis/12072/cala-trojca-przy-jednej-misce-.html
-
Dzisiaj dość chłodno, więc Marley - ku naszej radości - sam się pozbierał na poranne siusiu, ale po 5 minutkach powolnego spaceru chciał wracać do domu. Nic jeszcze nie jadł ani nie pił, ale może po prostu jeszcze mu się nie chce. Dziękuję za wsparcie duchowe. Rzeczywiście trudny to dla nas czas bo nie spodziewaliśmy się że tak krótko będzie nam dane się nim cieszyć. To taki dobry pies, dobry przyjaciel. Dogaduje się dokładnie ze wszystkimi. Ludźmi, kotami (naszymi i podwórkowymi), innymi psiakami ... nawet szczurzynka mu nie przeszkadzała, choć do michy jej nie pozwolił podejść. Nie złości się, nie wścieka, rzadko miewa zły humor, a na smyczy chodzi zawsze po lewej stronie, przy nodze jakby był tego nauczony. Jest ślepawy i prawie nie słyszy, ale psy pięknie się starzeją bo mają doskonały węch więc to wszystko tak naprawdę nie jest problemem. Upały stanowczo mu nie służą więc nie gniewajcie się ale wolałabym by lato tego roku nie było upalne.
-
Od dłuższego czasu Marley źle się czuje. Stracił apetyt, wychudł ... ma kłopoty z chodzeniem. Ma kłopoty neurologiczne. Coraz częściej zdarza mu się załatwić pod siebie. Nie chce nawet wychodzić na dwór. Zdarzają się dni, że jest lepiej, ale jest ich mało. Podaję mu namoczony Royal Canin dla szczeniąt ras dużych i gotuję ryż z mięskiem, ale bardzo mało zjada. Nasz wet mówi że jest dużo starszy niż było napisane na wątku. Sugerował między 12 a 15 lat. Ciężko określić po ząbkach bo ma kompletnie starte przez zjadanie bóg raczy wiedzieć czego przez tyle lat w schronisku. Dostaje leki na wzmocnienie i flavitol senior. Mam nadzieję że mu pomogą. Pycholek mu posiwiał, ale oczka zrobiły się dużo lepsze niż były kiedyś dzięki Klarinowi (temu dla ludzi). Wierzymy że się pozbiera i spędzimy razem jeszcze wiele cudownych chwil. Mała Zośka ciągle przy nim przesiaduje i zapatrzona jest w niego jak w święty obrazek. Trzymajcie kciuki by z tego wyszedł cało i zdrowo.
-
[FONT=Comic Sans MS]Od 3 tygodni jestem z maleńką w domu. Tatusiek stanął na wysokości zadania i popyla na spacerki z Marleyem na zmianę z Ozzym. Ja byłam na dwóch z Marleyem i małą jednocześnie. Szkoda że pogoda do niczego bo byśmy się pewnikiem częściej wypuszczali w trójkę. Marley dostojnie spaceruje przy wózku, a w domu siedzi i pilnuje małej jak tylko wychodzę na chwilę z pokoju.[/FONT] [FONT=Comic Sans MS]Pozdrawiamy :)[/FONT]
-
Oskar, Marley i cała reszta zwierzyńca będą pod opieką mojej koleżanki Hani, która zamieszka u nas gdybym urodziła nieco wcześniej, tj. przed powrotem Wojtka. Dziadkowie ... wykręcili się w końcu skutecznie z jakiejkolwiek pomocy, a małżonek wraca 30 września. Mam termin porodu między 25 września a ? października - gdyby malutka chciała dłużej posiedzieć w brzucholku. U nas to rodzinne i wszystkie kobietki przenoszą ciążę, babcia mamę a mama siostrę i mnie. Oskar miał się urodzić 2 września a dopiero 25 się zdecydował - za to w 45 minut było po sprawie. Póki co Oskar wychodzi na spacery z Marleyem 2 razy a ja raz dziennie i raczej się to nie zmieni. Karmić piersią nie mogę więc mała Tosia może być karmiona butelką przez tatę (póki będzie w kraju) dlatego mam nadzieję szybko się pozbierać. Słyszałam że po cesarce dochodzi się nieco dłużej do zdrowia, ale u mnie taka opcja nie wchodzi w rachubę. Nie mam możliwości polegiwać dłużej niż 2 tygodnie, bo wypadnę z rytmu i "trybików" a zawsze mam problem by szybko zaskoczyć z powrotem. Mam nadzieję że autosugestia zadziała. Pozdrawiam i dziękuję za troskę :)
-
My jesteśmy zwolennikami obróżki Bephar SOS - dość długi czas działania (ok 6-8 miesięcy) oraz na korzystna dla nas cena. Z uwagi na fakt że pracowałam w firmie " ... " miałam dostęp do cen prawie hurtowych. Szkoda, że zamykają nasz zoolog bo u weta zniżek nie mam. Poza tym będę miała problem z karmieniem pająków, bo w okolicznych zoologicznych nie handlują świerszczami, karaczanami czy szarańczą. Muszę się już teraz przygotować na zimę i póki mam gdzie kupić większą ilość :) Będą mi bzyczeć po nocach - tani sposób by zimą poczuć wiosenną łąkę (brakuje tylko żab, ale na nie mój mąż nie chce się zgodzić :( )