Psa już generalnie mam upatrzonego, (głupia miłość od pierwszego spotkania) kwestia tylko tego, żeby nie był agresywny do kotów - sprawdzimy to na miejscu w schronisku. Mój kot nie boi się psów, nawet tych dużych - wypróbowane kiedyś na stancji, gdzie mieszkał z owczarkiem i mniejszym kundelkiem współlokatorów (oczywiście podporządkował sobie oba psy :) ) Pies został znaleziony na ulicy więc nie wiadomo, jakie były jego wcześniejsze losy, ma 4 lata, jest z tych niskopodłogowych. Co do urlopu - okej, ale nawet jak wezmę dodatkowe 2 dni, to znów nadejdzie ten dzień, w którym wyjdę do pracy na 8 godzin. Przez cały urlop mogę na psa dmuchać i chuchać i wychodzić co chwilę, ale czy mogę coś zrobić, żeby pozostawienie go nagle nie zniszczyło tego, co wypracuję przez te parę dni? Bo równie dobrze mogłabym siedzieć z nim w domu miesiąc... Nie miałam nigdy psa i dlatego pytam się Was, jak Wy byście sobie poradzili, bo przecież nigdy nie jest tak, że psy adoptują tylko ludzie bezrobotni, którzy siedzą w domu przez całe życie ;)