Ja też z napięciem śledziłam tę pierwsza wiadomość. I bardzo bardzo się cieszę!!! Z tego co napisała Salibinka widać, że pani Ania jest nie tylko dobrą kobietą, ale i osobą inteligentną. Jeżeli u niej się Misio nie zaaklimatyzuje to chyba już potem nigdzie.
Nie wiem w jakiej kondycji materialnej jest pani Ania, czy będzie miała pieniądze gdyby, nie daj Boże, Misio zachorował. Może zbierajmy jeszcze jakiś czas pieniądze dla Misia? Co najmniej przez jeszcze 3 miesiące? Co Wy na to?
Mam jeszcze pytanie: do jakiego miasta Misio trafił?
P.S. Jak rozumiem Misio został "wyciągnięty" z krakowskiego schroniska?