Witam, od tygodnia mieszka ze mną i mamą 9 tygodniowy szczeniak, kundelek miniaturka. Problem stanowi gryzienie, mojej mamy nie tyka, ale mnie, głównie wieczorem wręcz rzuca się na ręce albo nogi i gryzie bez opamiętania. Nie działa stanowcze nie i chowanie rąk, odwracanie sie, głośne "ał" ani nawet izolacja... zamykam małą w łazience na 1 minutę i czekam na moment w którym przestanie tam piszczec i wypuszczam, ale dalej robi to samo, nic nie pomaga.. dodam ze wychowywala sie z rodzenstwem bez matki która nie przezyla, pomocy... czy to już czas na psiego behawioryste?