[FONT=Helv][SIZE=2]U Paco nagle wystąpiły trudności z oddychaniem. Po ciężkiej nocy pojechał na endoskopie gardła, krtani i tchawicy. Okazało się, że ma cystę wielkości wiśienki ( nie wiadomego pochodzenia) na chrząstce nalewkowatej nagłośni, czyli u wejścia do krtani, która znacznie zwężała światło krtani i utrudniała mu oddychanie. Ponieważ trzeba było przygotować do operacji jego i lekarzy zabieg miał być przeprowadzony następnego dnia. Niestety po kilku godzinach wystąpił u niego zespół niewydolności oddechowo-sercowej i Paco zmarł na moich rękach.
Nie udało się go uratować mimo, że był w dobrych rękach a ja sama jestem lek.wet.
Przypomnę, że miał on 8 lat (ur.02.12.98) i to co mogę powiedzieć na pocieszenie, miał (jak sądzimy) cudowne i szczęśliwe życie jedynaka, które musiał (i robił to z radością) dzielić jedynie z kotem persem, który tęskni za nim z całego kociego serca.
Monika od Paco
[/SIZE][/FONT]