Już opowiadam co i jak, po 19 byliśmy w domku. Mikunia anioł nie pies, całą drogę praktycznie spała, tylko na światłach dzielnie przechodziła bliżej przodu i ciekawie spoglądała przez przednią szybę. Droga minęła z dwoma postojami na siusiu i picie. Po dojechaniu na miejsce obwąchała całe podwórko jakby była i siebie i zaczęło się zwiedzanie domku. Oczywiście przywitała się z moimi Rodzicami i Tata kupił ją smakołykami. W domku czuć jeszcze zapach psa, więc tym bardziej ciekawie wącha i szuka. Bardzo fajnie i śmiesznia chodzi po schodach, tak się skrada jak kot :) Oczywiście zjadła smaczną kolacyjkę hihihi.
W tej chwili śpi smacznie na korytarzu pod drzwiami i mam nadzieję, że nie będzie bardzo tęskniła...
Chciałabym tutaj z tego miejsca wszystkim serdecznie podziękować za zaangażowanie i za opiekę nad Mikusią, za to, że nie trafiła do schroniska, za to, że miała wspaniały hotelik, oraz i przede wszystkim, że trafiła właśnie do mojego domku :)
Próba generalna z fotkami nie wyszła, komu mogę na maila podesłać? :(