Pies już nie żyje, był w tak ciężkim stanie że musiałam go uśpić. Po kilku godzinach od kroplówki dostał 40 st gorączki, majaczył sikał praktycznie co 40 minut, wymiotował, miał biegunke, słaniał się na łapach. Jedyne co mineło po interwencji weterynarza to temperatura ale było coraz gorzej, po 2 dniach przestał jedynie tak dużo sikać. Kroplówki podskórne miały być przygotowanie jedynie do zabiegu(ponoć formalność, wyciecie takiego guzka w okolicy odbytu) w narkozie, a że to pies 15 letni to parametry nerkowe wyszły mu troche zawyżone (kreatynina 1,4 i mocznik 80). Pies był praktycznie zdrowy, gdyby nie to że do zabiegu potrzebne były badania nerek do narkozy to w życiu bym nie pomyślała że coś zaczyna się z nimi dziać (pies był KOMPLETNIE zdrowy). Dla mnie to szok co się stało...( jeszcze dodam, że w ostatnich chwilach bardzo sie ślinił, chciał pić podchodził do miski ale nie mógł się napić...straszny widok)