Chyba odchodzi... przestał jeść, trochę pije. Położył się na środku podwórka i cały dzień leży nieznacznie się przemieszczajac ; ( Czuję że to koniec, pomógł bym mu bo wiem ze cierpi ale niektorzy(część rodziny) nie chcą się na to zgodzić, a ja nie potrafię wziąć wszystkiego na swoje barki... chciałbym wiedzieć jak myślicie , czy on chce żeby przy nim siedzieć i trzymać za łapę, czy może zostawić go w spokoju, bo Nie merda praktycznie ogonem przy dotyku