Dobry wieczór,
Moja suczka, lat 9 od lutego zmaga się z różnymi infekcjami. Zaczęło się od kaszlu kenylowego a potem było zapalenie ślinianek i przyplątało się jeszcze zapalenie trzustki. Kiedy już się wydawało, że jest naprawdę dobrze w niedzielę pies dostał potwornych duszności. Wydawało się, że umiera :(.
Ponieważ nasz weterynarz jest na urlopie zawiozłam go do najbliższej lecznicy. Nie powiem żeby mnie miło przyjęli, bo tak nie było niestety :(. No ale zrobili rtg, morfologie i powiedzieli, że pies ma zastoinową niewydolność serca. Ma wodę w płucach i w jamie brzusznej. Dostał leki (m. in. furosemid 40 mg co 8 godzin) i naprawdę jej się poprawiło. Pies sika, z powrotem ma różowy język i bez zadyszki wchodzi po schodach. Można powiedzieć, że na chwilę obecną jest w całkiem dobrej formie. W poniedziałek będzie nasz wet i jak nic się nie pogorszy to mamy iść do niego i dodatkowo zrobić konsultację kardiologiczną, na którą już umówiłam psa.
Problem polega na tym, że podczas chorowania pies bardzo mało je, a od trzech dni kompletnie nic nie tknął :(. Próbowałam wszystkiego. Nie tyka nawet surowego mięsa, o psich ciasteczkach nie wspomnę.
Chciałabym zapytać doświadczonych w tym temacie osób - czy taki jadłowstręt jest normalny? Czy karmić psa na siłę? Co mogę mu podać? Poprzednio lekarz zalecił przed jedzeniem podać kilka kropli apetizeru i wtedy działało, teraz niestety nie działa.
Weterynarka dała mi na apetyt mirtor, ale nic, a nic nie ruszyło z apetytem... poza tym, że pies jest bardziej senny. Choć może być senny bo jest słaby?
Ile pies może wytrzymać bez jedzenia? Na szczęście pije dużo wody.
P.S.
Na chwilę obecną wyniki morfologii ma zadziwiająco dobre, nawet parametry trzustkowe wracają do normy. Weterynarze byli zdumieni, że tak dobrze wyszło i że to jest pocieszające.