Dziękuje za Wasze odpowiedzi, pozwolę sobie na małe sprostowanie.
Moja sunia nie ma problemu z wykonywaniem poleceń w warunkach czy to domowych, czy to gdziekolwiek indziej poza domem i bez znaczenia na miejsce, czas itd. Czy to jest otoczenie ruchliwej ulicy gdzie masa ludzi się przetacza, pełno samochodów i wszystkie co można uznać za rzeczy rozpraszające - wydam komendę reakcja jest natychmiastowa. Problem pojawia się tylko i wyłącznie w przypadku pojawienia się innego psa.
Suczka od szczenięcia miała kontakt z innymi psami. Przyszedł pewien moment - ni z tego ni z owego - gdzie zamiast radośnie bawić się z innymi psami zaczęła zachowywać się jak to opisałem na początku. Szkolenie i socjalizacja - owszem była, trwa nadal. Zmian w zachowaniu - brak, a czasami mam wrażenie, że jej negatywne zachowanie się pogłębia. Sowa - z całym szacunkiem dla Ciebie, ale sunia zna, rozumie i wykonuje natychmiastowo komendy: siad, zostań, waruj, noga, do mnie, równaj. Wydaję komendę i na dobrą sprawę zanim skończę mówić sunia robi to co się od niej oczekuje. Jak pisałem na początku - wszystko się zmienia w momencie pojawienia się innego psa. W tym momencie wygląda to tak, jakby włączała się inna osobowość i koniec. Żadnej reakcji na cokolwiek. Ze smakołykami w opisany przez Ciebie sposób również próbowałem. Ze smakołykami, nagrodą w postaci piłki czy patyka (uwielbia aportować) - w opisanych przeze mnie sytuacjach - gardzi jakimikolwiek smakołykami, już nawet próbowałem z kawałkiem szynki, kiełbasy - nawet nie spojrzy na nie. Z patykiem bądź piłką - jeśli nawet weźmie do pyska to momentalnie wypluwa i nie jest zainteresowana. Delph - na początek chciałbym żeby jej zachowanie w stosunku do innych psów hmm..nie wiem jak to nazwać - spokojne, żeby nie miała misji "zabić wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka". Ale docelowo chciałbym żebym mógł w adekwatnych warunkach puścić ją ze smyczy i aby mogła bawić się z innymi psami.
Dodam jeszcze, że jest kilka psów - które sunia w 100% toleruje - bawi się z nimi i nie ma żadnego problemu z kontaktami z nimi. Cieszy się na ich widok, rwie się do zabawy. Ale to dosłownie tyczy się 3 psów - jeden york, drugi kundelek i trzeci to mieszaniec owczarka oraz huskiego. Więc zostrzał gabarytowy jest duży i jak widać nie ma dla niej znaczenia.
Ponadto - na szkoleniach gdzie na terenie zamkniętym przebywa w towarzystwie wielu różnych psów - również nie ma problemu. Jest spokojna i reaguje na komendy za zawołanie.
Myślałem, że problem tkwi we mnie - że na szkoleniach pod okiem trenerów, na zamkniętym terenie ja jestem spokojny, że jesteśmy w dobrych, doświadczonych rękach i nic złego się nie stanie, a idąc samemu z nią na spacer, gdzieś mam w sobie niepokój, nerwy itd. i sam wywołuje u suni poczucie niepewności, rozdrażnienia itd. Więc również mocno pracowałem nad sobą. Obecnie wychodząc z nią na spacer jestem spokojny, opanowany. Nie idę z myślą "o Boże żeby tylko nie było innego psa". Zmian w zachowaniu psa - zero.