14.02.2017 nasz Aron dostał pierwszy atak epilepsji i tak właśnie bez żadnych wcześniejszych znaków zaczęła się historia choroby naszego 8 letniego staffika
Początkowo podejrzenia padły na zwykłą epilepsję – Weterynarze uspokoili nas troszkę statystykami oraz różnorakimi sposobami leczenia oraz zapobiegania kolejnych ataków. Wszystkie badania wyszły ok i pozostało nam tylko najgorsze rezonans i guz na mózgu. Niestety to było powodem ataków epilepsji u Arona. Niezwłocznie zaczęliśmy poszukiwać pomocy – umówiliśmy się na wizytę do Dr. Sobczyńskiego – udało nam się stosunkowo szybko gdyż w piątek wieczorem 17.02 Aron miał rezonans a w niedzielę 19.02 Dr. Sobczyński przyjmował w lecznicy na Bemowie. Dr. Sobczyński bardzo profesjonalnie poinformował nas o możliwych sposobach leczenia: operacja , radioterapia, chemia oraz o różnych ich kombinacjach. Początkowo byliśmy zdecydowani na operację – lecz wydała się nam ona bardzo radykalną – nie tylko ze względu na powodzenie samej operacji ale również ich powikłań. Dr. Sobczyński przekazał nam również adres mailowy do Pani która akurat przebywała ze swoim bokserkiem na radioterapii w Postojnej (Słowenia). Za co bardzo dziękujemy Panu Doktorowi jak również Pani Ilonie która wyraziła na to zgodę. Po otrzymaniu pierwszego maila od Pani Ilony decyzja zapadła – zdecydowaliśmy się walczyć z guzem radioterapią – początkowo bardzo negatywnie do tego podchodziliśmy ze względu na codzienne usypianie psa do zabiegów – Nie chcieliśmy przez własne ego na siłę utrzymywać Arona przy życiu w cierpieniu – chcieliśmy po prostu mu pomóc. Okazało się że podjęliśmy bardzo dobrą decyzję. Pojechaliśmy na radioterapie na Słowenie www.ahp.si Animal Hospital Postojna - szpital dla zwierząt z prawdziwego zdarzenia, Obsługa najwyższy standard, nie da się ukryć że kochają zwierzaki. W cenie zabiegów mieliśmy również zapewnione zakwaterowanie – jednopokojowe mieszkanko z łazienką i kuchnią – tak naprawdę wszystko co było nam potrzebne. Samo usypianie nie było aż tak uciążliwe a efekty były widoczne już po 3 zabiegu. Od momentu ataku Aron żył w wielkim bólu, stracił całkowicie siłę, ledwo co wychodził na dwór, popiskiwał, był agresywny w stosunku do innych zwierząt a na koniec zaczęło się to również przenosić na nas, słaniał się na nogach / przewracał się, do dziś nie wiemy czy było to spowodowane przez przyjmowany luminal czy ucisk olbrzymiego guza albo jedno i drugie. Trzeciego dnia terapii Aron wrócił do żywych – zaczął się cieszyć - biegać – bawić się z innymi psami. Zachowywał się jak 8-mio miesięczny szczeniaczek J, oczywiście z czasem radioterapia coraz bardziej zaczęła mu dokuczać, złapał zapalenie gardła – bardzo częsty efekt uboczny radioterapii, nie mniej jednak biorąc plusy i minusy to zapalenie gardła oraz wymęczenie organizmu w porównaniu do faktu iż gdyby nie radioterapia to Aron nadawał się tylko do uśpienia to chyba można przymknąć oko na takie małe szczegóły J. Po 3 tygodniach radioterapii zdecydowaliśmy się na wykonanie badania tomografem, guz zmniejszył się o 55% co podobno nie jest standardem – zazwyczaj po 3 tygodniach guzy pozostają takie same wielkościowo, ewentualnie mało się zmniejszają ale są mniej aktywne. Podobno radioterapia działa nawet do 6-ciu miesięcy i nawet tak długo guz może się zmniejszać. Na chwilę obecną tydzień po powrocie do Polski Aron dochodzi do siebie, podobno jeszcze dwa tygodnie i organizm całkowicie powinien się zregenerować. Chcąc podziękować a zarazem zrewanżować się za pomoc chętnie podzielimy się naszymi doświadczeniami z osobami posiadającym podobny problem. Chętnie odpowiemy na wszystkie nurtujące Was pytania.