Pierwszy post na forum i oczywiście musi dotyczyć problemu ;)
Posiadamy sukę. W tym momencie ma 8-9 miesięcy. Rasa wyżeł, z hodowli itd.
Jak najbardziej rozumiem, że jest to jeszcze szczeniak. Jednakże uważam, że ilość problemów jest trochę za duża i są one zbyt poważne, aby zwalić wszystko na jej wiek.
Sytuacja z dzisiaj. Dziewczyna siedzi na kanapie, pies obok leży i gryzie butelkę. W pewnym momencie nagle się odwraca i gryzie w rękę. Dziewczyna nie wykonała żadnego ruchu. Po prostu pies nagle się rzucił. Dostała klapsa i skarcenie - jeszcze bardziej się nakręciła. W końcu została więc przyszpilona do podłogi i wyciszona. Od razu po tym zaczęła rzucać się łapami w okolice twarzy oraz próbowała włożyć głowę w okolice szyji. Podobne odpały ma bardzo często.
Potrafi całe popołudnie szczekać, szukać atencji, pogryzać żeby zwrócić na nią uwagę. W czasie jedzenia obiadu też szczeka, skacze aby wymusić jedzenie też dla siebie.
Oczywiście w takich momentach nie dostaje tego czego by chciała. Wiadomo, że człowiekowi po kilku miesiącach zabawy nerwy już siadają i często na psa krzyknie po takich akcjach.
Ogólnie pies ma strasznie dużo energii. Cały czas by szalał, cały czas by szczekał, spać dużo nie potrzebuje - 2h w dzień spokojnie mu wystarczają.
Wiemy, że takie psy potrzebują zajęcia i ruchu, dlatego chodzimy z nim na szkolenia. Sama nauka przychodzi jej bardzo łatwo. Jednakże już robienie tego poza domem, szczególnie w grupie innych psów jest niewykonalne. Pies nas nie słucha. W rękach treserki oczywiście jest o wiele lepiej. Wiem, że tutaj problem jest najprawdopodobniej w nas ale nie wiem za bardzo jaki. Na początku były smaczki - nic, później podniesiony głos - nic. Szarpnięcia za smycz - też nic. Pies najzwyczajniej w świecie ma nas w dupie.
Spacery to też ciągłe szarpanie. Jedynie szelki easy-walk pomogły, ale proszę sobie wyobrazić, że przez to ile ma siły po prostu je otwierała przy mocniejszych pociągnięciach.
Oczywiście sikanie i sranie w domu to codzienność. Nie jest w stanie utrzymać moczu dłużej niż czasem 5-10 min po wypiciu czy zjedzeniu. Badanie usg miała, mocz też. Wszystko w porządku. Rekord sikania jednego dnia to 18 razy.
Ogólnie jest tego więcej. Mógłbym napisać całą rozprawkę pt. "Mój pies jest szalony".
Czy może ktoś ma doświadczenie w takich wypadkach, co zrobić?
Czy to może być problem neurologiczny, czy behawiorysta jest tu rozwiązaniem, czy może to tylko dziecko i tak może?
Przyznam, od 4 miesięcy nie mamy żadnej frajdy z posiadania tego psa. Wiem jak to jest z psami, bo wcześniej miałem 3, ale tutaj to już przesada.