Koniec starego roku i początek nowego był dla mnie straszny. Mój ukochany pies zachorował. Nowotwór śledziony został za późno wykryty. Mój 12-letni foksterier odszedł za TM. Tęsknie za nim strasznie, codziennie. Naiwnie myślałam, że drugi psiak zapełni pustkę. Kupiłam drugiego foksa. Sprawdzona hodowla, radość że akurat były szczeniaki. Od 3 tygodni jest ze mną i nie potrafię go pokochać. Bez żadnej radości wychodzę, daję jeść, pobawię się. Od kilku dni zastanawiam się co robić. Chcę napisać do hodowcy - może ktoś szukał jeszcze pieska, może jeszcze znalazł by się dla niego ktoś kto będzie go kochał. Płakać mi się chcę jak patrzę na tą mordkę ale mam wrażenie, że u kogoś mógłby dostać więcej miłości. Z tęsknoty za poprzednim psem nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Każdy komu to mówię twierdzi, że nie mam serca ale myślę, że lepiej oddać go teraz póki jest malutki i szybko się przyzwyczai do nowego domu. Może jest ktoś tutaj kto szuka szczeniaka?