Kilka miesięcy temu był podobny temat na forum e-beagle, które niestety już nie działa.
Ktoś kupił psa z takich samych warunków, okazało się że był faszerowany lekami uspokającymi. Kiedy leki przestały działać, Lucy (z tego co pamiętam, tak nazywał się szczeniak) zrobiła się bardzo osowiała. Okazało się, że ma parwowirozę, mimo zaciętej walki o życie psiaka, nie udało się jej uratować. Ten sam człowiek, wykupił z tamtego sklepu resztę beagli, od razu zawiózł wszystkie do weterynarza, wszystkie psiaki którym udało się przeżyć znalazły nowe domy, a jedna z suczek otrzymała imię po poprzedniczce i korzystała z wszystkiego czego nie doznała w sklepie u boku jej pana, a jej losy można było śledzić w galerii.
Niestety w Chinach takie pieski to codzienność...