To że moja i właściwa Wiera mają ze sobą coś wspólnego, musiałam wiedzieć już podświadomie, nadając jeszcze w drodze ze schroniska naszej suńce właśnie to imię. Wydawało mi się, że to tylko z powodu dużego wrażenia, jakie zrobiła na mnie ta Wierka, której nie wzięliśmy, a którą tu odwiedzamy.
Teraz tak przeglądam te zdjęcia i dochodzę do wniosku, że podobieństwo naszych suniek nie może być przypadkowe. Przecież one są identycznie, identycznie, dosłownie identycznie ubarwione. Mają też identycznie wydłużone, leciuchno załame nosy. Ogólny kształt głowy, dupki, tułowia, proporcje, dość wysokie łapy, układ ogona, kark - to wszystko obie Wiery mają wspólne. Wiem, że moja Wierka jest większa, ale to przecież nie jest aż tak istotne.
Zmierzam do tego, że, kurczę, może one są spokrewnione. Wiem, wiem, to w końcu kundelki, a wszelkie mieszanki mogą robić takie psikusy, ale przecież nie można wykluczyć, że moja Wierka jest na przykład mamą tutejszej Wierki. Jest starsza ze dwa lata, a wygląd sutek wskazuje na to, że miała dzieci. Pewnie głupoty plotę...
Troszkę wiem, jak nasza Wierka trafiła do Azorka, a ktoś wie, jak do tego schroniska trafiła mniejsza Wierka?