-
Posts
2704 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wapiszon
-
Miriam, jesteś wspaniała!!!
-
[quote name='GoWa']To juz któraś z rzędu informacja na dogo o niedouczonych weterynarzach-rzeźnikach, po prostu horror :angryy: A ile takich przypadków jest poza dogo - pewnie nikt nie zliczy... ręce opadają. Dobrze,ze psiulkowi lepiej.[/quote] Reks cierpiał bardzo, ale ja bym nie potępiała w czambuł tego weta.Ma on niezłą opinię, za symboliczne opłaty leczy zwierzęta biednych ludzi, sterylizuje i kastruje psiaki i koty biednym emerytkom. Zajmuje się również psiakami w schronisku,którym opiekuje się Ania.I myślę,że w większości robi to za darmo,albo za symboliczną opłatę. My właśnie załapaliśmy sie na kastrację w schronie, zapłaciliśmy tylko 40 zł. Widziałam tam psiaki po kastracji, które już chodził.. Nie wszyscy weterynarze chcą się zajmować bidulami ze schronu. Ja wiem jedno, stać mnie na leczenie psa (przynajmniej teraz) w normalnej klinice weterynaryjnej i na razie będę z takiej korzystać, nie narażę swego psiaka na niewygodę. A na temat tego weta najlepiej może wypowiadać się Ania, ona o nim na pewno dużo wie. I ja się zgodzę z jej opinią (mimo,że jej jeszcze nie znam). Aniu, a moze Ty się wypowiesz na ten temat?
-
[quote name='ANKA_89']nie mam pojęcia, ale gdyby coś było nie tak to [B]Wapiszon[/B] by chyba napisała...... [B]Wapiszonku[/B], co z Reksem?[/quote] Przepraszam,ze nie dałam znać ,ale nie miałam czasu. Z Reksem już jest ok.Ale przeżyliśmy horror. Krwawienie pojawiło sie ponownie ok. 21. Zadzwoniliśmy do weta, ale on uznał,że to normalne,że przejdzie.Czuwaliśmy przy Reksie całą noc, on gasł w oczach.Myślałam,że nie przeżyje tej nocy. Z samego rana pojechaliśmy do naszych wetów. Byli zszokowani tym co zobaczyli. Zaraz wzięli Reksa na stół i ponownie go z operowali. Reks miał nacięte worki, ale nie były zszyte, powrózki(chyba chodziło o nasieniowody) nie były podwiązane, myślę,że puściły nici.Wdał się stan zapalny. U weta byliśmy ok.4 godzin. Po powrocie Reks przespał cały dzień. Okazało się,że jest bardzo cierpliwy, bo bez problemu podawaliśmy mu zastrzyki przeciwbólowe.Taki słabiutki był jeszcze przez kilka dni. Teraz jest ok.Nie ma już spuchniętych jajek ( a właściwie tego co mu po nich zostało). Dzisiaj skończył przyjmowanie antybiotyków, w poniedziałek jedziemy do zdjęcia szwów. Cala ta historia uświadomiła mi,że Reks jest już naszym psem. Tej feralnej nocy balam sie o niego tak jak o poprzednie psy.
-
[quote name='Cambel']A ja mojego kundelka mam zamiar wziąc ze schroniska ;)[/quote] Popieram, mądry wybór
-
Dzisiaj byłam w schronisku i widziałam Anię w akcji. Jestem pełna podziwu dla niej:thumbs::thumbs::thumbs:.Może faktycznie zorganizować zbiórkę na leczenie? Ani naprawdę można zaufać! Aniu, ale nas Reks wystraszył. Zostawiliśmy go w kotłowni,bo tam jest chłodno. Po kilku minutach mąż poszedł sprawdzić ,jak się czuje i zastał kałużę krwi.Więc za telefon i do Złotowa(zajęło to nam15 min.). Wet powiedział,że nic złego się nie dzieje i dał mu zastrzyk na krzepliwość krwi. Teraz już mniej krwawi,ale biedaczek jest taki słabiutki....
-
Rex przepiękny ONek - niedoczekał domu, odszedł za TM.
wapiszon replied to BosiaB_86's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzymam kciuki z Reksem,którego niedawno przygarnęłam. Ty Reksiku też znajdziesz swój domek! -
Al -ka czy przywiązywanie psa do budy oduczy go ucieczek? Miesiąc temu przygarnęłam dużego psiaka. Jak jesteśmy w domu to nas nie odstępuje na krok,a jak jesteśmy w pracy lub późnym wieczorem każemy iść mu do budy to wybiera sie na spacer przeskakując płot.Mąż przygotował mu linkę ale ja nie mam serca go wiązać. Co robić? A może kastracja?
-
Milena 182: [B]to znaczy ze ona w tej rzece nie żyła?:-( [/B]Niestety,tak. Nie sądzę ,że się sama utopiła, rzeka jest płytka, ma łagodne zejścia. I w dodatku niecały rok temu w dziwnych okolicznościach zaginęła mi poprzednia onka. I do tej pory się nie odnalazła.
-
Nasz Reks pojawił sie w okolicy w styczniu. Zaczęłam go dokarmiać.Był bardzo nieufny. Pięknie bawił się z moją sunią Don-ką. Jak przymroziło to podstępem zwabiłam go na posesję i urządziłam mu posłanie w szklarni. Zaczęłam szukać dla niego domu- bezskutecznie.Reks powoli sie do nas przyzwyczajał. Kama za nim przepadała- razem bawiły sie świetnie. Nie chcieliśmy go zostawić bo miał jedną wadę-przeskakiwał przez płot i wychodził na spacer. Baliśmy się o Kamę,że nauczy ją tej sztuczki i Kamie się coś stanie. I niestety mieliśmy chyba rację. 8 marca rano obu psiaków nie było na posesji. Zaczęliśmy poszukiwania. Po pół godzinie Reks wrócił bez Kamy. Kamę następnego dnia znaleźliśmy w rzece. Tak mi jej szkoda, nie miała nawet roku,była taka kochana!!. Nie chciałam Reksa zatrzymać,ale jedynym wyjściem było schronisko. Reks u nas został. Jest kochany. Ale gdyby ktoś go chciał i zapewnił mu dobre warunki (nie łańcuch) to bym go oddała. Nie jestem bez serca, mamy dwa koty przybłędy uratowane od śmierci, kocham psy ale patrząc na Reksa ciągle widzę Kamę. Nie wiem,czy kiedyś będę go mogła pokochać- mimo,że on jest taki kochany?
-
Aniu,dziękuję za umieszczenie informacji o Reksie. [COLOR=Magenta]Carolinascotities-[COLOR=Black]nie jestem wredną babą bez serca. Chciałam oddać Reksa bo być może to przez niego zginęła moja Kama. Nie odzywałam się wcześniej,ponieważ nie mogłam. W międzyczasie sąsiad przyprowadził mi piękną sunię onkę błąkającą się po Skórce. Była u mnie przez kilka dni, ale przy pomocy wspaniałego pana z radia ESKA znalazłam jej nowy dom( sympatyczni ludzie z Piły którzy szukali towarzystwa dla swojego wcześniej przygarniętego kundelka).Radio Eska pomogło mi już kolejny raz. Reks u nas zostanie ,już ma prawie gotową piękną, ocieploną budę,(mąż tak sie przejął rolą budowniczego że wybudował tak wielką budę że mamy problem z wyniesieniem jej na zewnątrz).Reks będzie mieszkał w budzie, nie czuje sie najlepiej w budynku, ale może wchodzić do domu kiedy chce.Powoli zaprzyjaźnia się z naszymi kotami ( również przygarniętymi). Reks złapał chorobę skórną(podobno od pcheł), jest leczony,już lepiej wygląda.Jak wydobrzeje to pomyślimy o kastracji,ponieważ Reks lubi ''wychodzić'' przez płot na spacer po wsi(nie chcę aby przybywało małych Reksików). Szkoda,że Reks nie jest sunią bo do tej pory mieliśmy tylko sunie.No ale cóż, nikt go nie chce a on wybrał nas. Pozdrawiam. Ps. Aniu skontaktuję się z Tobą,może będę mogła pomóc [/COLOR][/COLOR]
-
Poznań.Misiek, nasza kochana morda...jest już w nowym domu1
wapiszon replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Karolinka, jesteś wielka!