Witam,
Adoptowała trzy tygodnie temu 16-letnią jamniczke. Mieszkam sama. Pracuje 8h dziennie. Mam problem z zostawianiem pieska samego. Gdy wracam suczka stoi patrzac sie w sciane i glosno szczekajac, Pies jest przygluchy wiec ostatnio jak wrocilam to nawet mnie nie uslyszalam. Stanelam w pokoju i ja obserwowalam. Patrzy na sciane badz na lozko i szczeka. Rozmawialam z sasiadem to powiedzial mi ze ona potrafi ujadac nawet caly czas jak mnie nie ma i w ogole sie nie meczy. Myslalam ze moze jest to chwilowe szczekanie ze akurat jak wraca,m to trafiam na to ze na chwile szczeka. Martwi mnie to bo nie moge sobie poradzic w zaden sposob, Czasem przychodzi kolezanka i wypusci mi pieska i go nakarmi ale tez nie zawsze moze. Myslalam ze jak adoptuje starszego pieska to najwazniejsze jak bedzie miala swoj cieply kacik w ktorym bedzie sobie spac. Podejrzewam ze piesek szczeka bo poprostu jest za dlugo sami i boi sie ze go zostawie. Macie moze jakies pomysly? Probowalam juz klasc jej do legowiska moje koszulki ktore mna pachna zeby czula moja obecnosc ale to nic nie daje. Nie wspomne o zalatwianiu sie w domu ale to akurat nie jest dla mnie problem. Chcialabym poprostu zyc w zgodzie z sasiadami tym bardziej ze to mieszkanie wynajmuje i juz krzywo na mnie wsyzscy na klatce patrza... Co tu zrobic zeby piesek byl spokojny ze ja wroce i jej nie opuszcze? ;(