witam serdecznie. Niesety wczoraj juz nie moglam patrzec na to jak sie meczy. Zadzwonilam do weterynarza, niestety sobota , wiec musielismy szukac jakiejsc kliniki , ktora na weekendowy dyzur. A wiec tak zaczal sie nasz poranek: Cody wstal , jak zawsze rano wyszedl na swoje podworko, aby zalatwic swoje potrzeby. Nastepnie usiadl na trawie i juz nie mial ochoty sie wogole ruszyc, glowe mial podniesiona do gory, tak jakby cos go tam bolalo, za bardzo tez nie chcial nia skrecac ani ruszac. Zatem postanowilam zabrac go do domu - rece i hops. I tutaj sie przerazilam, moj pies zaczal sie jakby trzasl i mial glowe mocno wyciagnieta ku gorze, tylko lezal. Dotykajac jego cialo zauwazylam mocno naprezone miesnie ciala. W szczegolnosci jego kark. Rzucilismy sniadanie, ktore wlasnie mielismy zamiar zjesc, szybki telefon w poszukiwaniu otwartej kliniki i udalo sie ... cos bylo otwarte. Jechalismy z nim ok. 50 km, bo nic w poblizu nie bylo w sobote otwarte niestety. Pan weterynarz wysluchal nas dokladnie, zatotowal to wszystko co sami zaobserwowalismy. Przystapil do badania. Na chwile obecna stwierdzil, ze mozna by to polaczyc z ta ostatnia wizyta u fryzjera. Prawdopodobnie pies sobie bardzo nadwyrezyl kark, podczas gdy byl przyczepiony do tej cholernej smyczy, jaka uzywaja fryzjerzy. Do tego prawdopdobnie nie wspolpracowal z fryzjerem no i moglo sie tak stac. Dostal zastrzyk na miejscu. A do domu przepisal tabletki : Onsior 10 mg na 7 dni. Po jednym dniu widze, ze te tabletki dzialaja ale gdy juz zaczynaja tracic na mocy - pies robi sie znow niespokojny, i ta szyja u gory. No plakac mi sie chce. Dodatkowo na wlasna reke robie mu delikatne masaze karku, bardzo go to uspokaja. Robimy co mozemy, zeby go ratowac. Pytasz czy to mlody psiak: 4 letni, ale tak to byl faktycznie pierwsza jego wizyta u fryzjera. Predzej ja sie tym zajmowalam i nie bylo problemu. Tym razem nie moglam... i masz ci los, stalo sie . Nie wiem co myslec, czy laczyc to z tym strzyzeniem faktycznie, czy to zwykly zbiego okolicznosci i ta jego choroba poprostu teraz nagle sie ujawnila. Boje sie bardzo , ze to moze byc dyskopatia. Troszke na ten temat czytalam...jesli sie nie poprawi to biore psiaka na weekend do Polski, do wspanialaych weterynarzy i bedziemy szukac faktycznie wszystkiego, azeby mu tylko pomoc i zobaczyc znow naszego bialego kochanego Codusia wesolego i chetnego do zabaw i wyglupow.