-
Posts
2450 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mrowa23
-
Jammal już po operacji ! DZIĘKUJEMY ZA POMOC!
mrowa23 replied to mrowa23's topic in Już w nowym domu
super :) bede czekac -
ja mowie, ze moze nie znasz jej z tej strony co ja, bo poznalysmy ja w roznych sytacjach- ja z zycia w domu, ty z zycia kolezenskiego. ja jestem tylko czlowiekiem i nerwy mi puscily, kiedy dzieciak o ktorego walczylam poswiecajac wlasne zdrowie zostal niemalze zabity przez nieodpowiedzialne poczynania osoby, ktorej zaufalam. a ponadto uslyszalam dosc słów, które nie tak łatwo zapomnieć czy puścić między uszy. emilia miala szanse pogadac zanim napisalam co i jak. nie wykorzystala szansy, pomimo, ze dopytywalismy co sie stalo...
-
a jakze inaczej, ja na to czekam dzielnie i powtorze po raz ostatni - nie wyrzucilismy Emili z mieszkania, no ale moze tak sie teraz nazywa np. wolanie karetki i sleczenie pol nocy przy osobie... kazdy popelnia bledy, kazdy! ja czekam na to az Emilia przyzna sie do bledu, przeprosi za pojechanie po mnie i moim mezu, jak rowniez brukanie smierci moich psow na potrzeby wlasnego dowartosciowania sie czy spowodowania, ze Calus bedzie teraz kanapowym pieskiem, zamiast pelnym energi szajbusem jak kiedys. emi doskonale wie, gdzie mieszkamy, zna nasze telefony, gg czy maile, wie doskonale, ze dla nas nie jest problem nawet pojechac do suwalk, wystarczy powiedziec "chce (tu wstawic slowo np. wyjasnic, przeprosic, pogadac itd)" dla mnie ucieczka i udawanie, ze problemu nie ma jest dziecinne. wg ciebie mieszkanie w tym samym bloku to to samo co mieszkanie w tym samym mieszkaniu? ciekawe... ja wiem, ze sasiad z 4 pietra nosi hawajskie gatki i czasami szczeka na moje psy pod oknem ok 3 w nocy, zeby je rozjuszyc ;) tak teraz bylam ironiczna, nie nie zartowałam, sasiad na prawde to robi ;) sprawa miedzy mna a emilia no pewnie, ze tak, ale jezeli ktos mne pyta to odpowiadam, jezeli jestem atakowana przez oddzialy emi to odpowiadam, wiedzac, ze rozni ludzie maja rozne wersje, wole napisac odpowiedz publicznie na wypadek gdyby ktos nie zapytal jak bylo - ot taka forma przezornosci a ze ja nie mam nic do ukrycia, to i nie boje sie pisac publicznie. nie lubie niedomowien, niedopowiedzianych sytuacji- z tego rodza się piękne ploty.
-
a i owszem, ze wyrazilam swoje zdanie na temat hodowania dog obecnie, ktore staja sie kalekami a nie psami i dzieki temu pol swiata hodowli dogow obrazilo sie na mnie- jakos mnie to nie rusza, bo nie bede siedziala cicho jak jest problem. karalne jest obalenie klamstw? no no no ciekawie sie robi w tym kraju :D jakie nieprawdziwe historie zostały przedstawione? jaka klotnie rozpetalam tutaj wg ciebie, skoro jak widze nikt sie nie kloci, tylko ludzie martwia sie stanem Calusa, a ja przedstawiam fakty (poprate np. badaniami Calusa) i pokazuje klamstwa emilii? rozumiem, ze ciezko ci uwierzyc, ale cyz np. mieszkalas z emilia na codzien? widzialas jak od rana do wieczora opiekuje sie psem? czy moze tylko slyszalas jej opowiesci, albo widzialas ja na spacerach, spotkaniach i podczas odwiedzin? bo tez jest roznica ;) wczoraj mnie atakowała "pani z prawniczej linii" dzisiaj Igusiolek a jutro co gwardia narodowa wtargnie do mojego domu, bo mialam czelnosc zawalczyc o wlasnego psa? z tego to dopiero bylby dobry film, tylko ze mnie jakos nie bawi taka dziecinada...
-
no przepraszam, ale sek w tym ze mialam do zarzucenia jej brak opieki nad psem i podanie mu lekow, ktore prawie go zabily. no wiesz... mysle, ze umiesz czytac i to doczytalas;) ja nie bronie jej pisac na forum, moze po prostu nie ma nic do powiedzenia, bo prawda ugodziła ją w oczy? ;) jak widać nie jej sprawy osobiste, a kłamstwa sa opisane- to też różnica ;) "gówniara" by raczej nie ratowała psa i nie powiedziała prawdy, tylko przyklepałaby ten syf, ewentualnie poczekała tydzień aż pies by zeszedł i wtedy by można napisać "biedny Całus odszedł". (nota bene gówniara to obraźliwe określenie dziecko więc może troche pokory dla osób nieznanych ci?) jak widać Emilia na tyle znała się na psach, że nie wiedziała jakie leki podaje (można tego nie wiedziec i dlatego pkt w umowie byl jasny- o leczeniu decyduje hodowca, nie opiekun i hodowca ma byc informowany przed podaniem jakiegokolwiek leku oraz to hodowca decyduje czy podaje sie leki psu.) i znała się na tyle, że pewnie wiedziała, że bez jedzenia pies może przeżyć kilka dni, więc może chciała sprawdzić teorie w praktyce? pomijajac, ze Emilia złamała wszystkie pkt umowy (poza tym, ze pies ma zrobic uprawnienia do 2 roku zycia- bo jeszcze nie ma 2 lat), to czy wg Ciebie bylo fair to, że Emilka zdewastowała dom, okłamała nas i zostawiła ten bajzel na naszej głowie? (pomijajac juz kwestie psa). ja proponuje, zeby dziewczyna zachowala sie w koncu odpowiedzialnie i po prostu "przeprosiła", a my i tak przejedziemy sie do Suwałk, bo dziewcze może narobić sobie niezłego bigosu - to nie straszenie, to tylko słowa naszego prawnika. my jestesmy pokojowo nastawieni, chyba, ze ktos chce koniecznie kopac nas w tylek pomimo wyciagnietej reki. z tego co wiem, nie mam na czole napisane "instytucja charytatywna", mój mąż też nie ;)
-
Jammal już po operacji ! DZIĘKUJEMY ZA POMOC!
mrowa23 replied to mrowa23's topic in Już w nowym domu
ehhh kochana ja to sie nawet boje proponowac, bo teraz co rusz glowa mi strzela- odebralismy Calusa ... ale jestesmy juz w poznaniu na stale a nie za poznaniem;) -
Jammal już po operacji ! DZIĘKUJEMY ZA POMOC!
mrowa23 replied to mrowa23's topic in Już w nowym domu
Jamiś już nie szuka ale.... jest jedna rodzina, ktora ma bardzo duze szanse, by Jah zagościł na ich kanapie. Jammal jezeli nie tam to zostanie z nami. Rodzina: - miala już Puli (warunek pierwszy adopcji spelniony). - Puli dla nich byl Puli a nie psem (warunek drugi spelniony, czyli nie szukają psa na pokaz, a dlatego, że ma taki a nie innych charakter) - wiedza i nie przeszkadza im ani wiek ani kulawizna ani wyszarpane dredy ( czesci ludzi dzwoniacych nie miescilo sie w glowie, ze Jah na jednym boku ma krotkie wlosy- nota bene odrastajaca, bo jak sie pokaza z kurczakiem obskubanym) - podchodza bardzo odpowiedzialnie, takze rozmowy trwaja i czekamy na odwiedziny, a potem my pojedziemy do Kraka. - Jah jest psem, którego potrzebuja, a oni sa ludzmi, ktorych Jah potrzebuje. Jezeli Jammal zmieni dom to tylko na taki, a jak nie to zostaje. :) mozna przeniesc do dzialu w nowym domu ;) -
Jammal już po operacji ! DZIĘKUJEMY ZA POMOC!
mrowa23 replied to mrowa23's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img69.imageshack.us/img69/1294/42913497.jpg[/IMG] [IMG]http://img687.imageshack.us/img687/1018/35655601.jpg[/IMG] [IMG]http://img266.imageshack.us/img266/6389/22047606.jpg[/IMG] [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/7906/15129737.jpg[/IMG] -
Jammal już po operacji ! DZIĘKUJEMY ZA POMOC!
mrowa23 replied to mrowa23's topic in Już w nowym domu
not o Jamiś w roli głównej :) [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/3229/32313732.jpg[/IMG] [IMG]http://img180.imageshack.us/img180/728/12765793.jpg[/IMG] [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/876/43089796.jpg[/IMG] [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/285/19791506.jpg[/IMG] [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/6325/78314885.jpg[/IMG] -
na prośbę osób zainteresowanych: Calus powoli wraca do zdrówka, kroplówki przyniosły zamierzony efekt- mocznik wypłukany :) we wtorek powtarzamy badania, choć ciągle martwi nas "szybkie meczenie" sie Calusa. chłopak wykończony jest zwykłym spacerem, który był tylko wstępem zawsze do szaleńczych zabaw Calusa. no ale nadal jesteśmy pełni nadziei ze to minie i wróci Calus. jakby co, to my jesteśmy winni temu, ze emilia nie uczyła się, baaa zmusiliśmy ja do wzięcia na siebie obowiązku związanego z posiadaniem psa no i trzymaliśmy na sile w poznaniu - nie mogłam się powstrzymać, ale nie wiem czy się śmiać czy płakać... Dziewczyno, wystarczyło "przepraszam" i jeżeli cie interesuje Calus, to zapytać co u niego. serio...nic więcej...
-
hehe... przepraszam, ale jedno mnie rozbawilo... nie wiem czy pod "wyrzuceniem kogos z domu" kryje sie "uratowali mnie i zaopiekowali sie mna kiedy prawie sie udusilam, pomimo ze wczesniej po nich pojezdzilam jak po dzikich swiniakach" ;) i tak mamy nadzieje, ze kiedys uslyszymy ludzie "dziekuje" zamiast wyzwisk... nie wiem jakie pieniadze wyludzilam od Emili, moze te, które [U]ja[/U] wydawałam na mieszkanie (czynsz, rachunki itd), moze te co wydawalam na oplaty za wystawy Calusa (pomimo ze w umowie bylo inaczej) no chyba ze moze za leczenie psa we wrzesniu, albo ewentualnie kupione jedzonko dla niego czy dla Emilii... moze to wyludzilam... no i jak sie okazuje to ja nie poszlam z psem do weta i ja kazalam "nie wydawac kasy bo szkoda na niego". tylko po co teraz wydaje? dodatkowo oczywiscie ukradlam laptoka i Calus czuje się swietnie -skacze, bawi sie i tryska energia- niestety poki co tylko jak spi, choc po kroplowkach i zmianie diety widac poprawe ale ja bym powiedziala ze bardzo lekka... no ale moze pies, ktory kiedys szalal, a teraz meczy sie po spacerku kilkuminutowym to ten sam pies i ja sie czepiam... umowa jest wazna i nie zamierzalam wyludzic pieniedzy - baaa nawet rozmawialam z mama emilii (rozmowa nagrana) ze rozwazalismy mozliwosc oddania Calusa jako PETa Emilii pod warunkiem kastracji, jezeli tylko emilia chociaz raz zainteresuje sie calusem a nie obrazaniem nas czy kasa. (rozwazania byly takie zanim dowiedzielismy sie o tym, co dzialo sie z Calusem i jakie leki zgodzila sie mu podac oraz jak bardo to zaszkodzilo Calusowi) jezeli emilia tak bardzo kocha Calusa, to dlaczego nawet nie zadala ani razu pytania jak sie pies czuje, jakie sa rokowania i jakie sa wyniki badan? w momencie jak wyszlo, ze pies nie jest wcale taki tryskajacy zdrowiem, ze jest wychudzony i byc moze ma trwale uszkodzenia zdrowia, nagle przycichla ? moze ja odgryzam glowe albo co... cholera wie ... dlaczego emilia nie przyzna sie do tego, ze nie zostala z domu wywalona, a wyprowadzila sie sama (w dodatku zabierajac kilka naszych rzeczy ;) ) a z powodu takiego, ze dziewcze nie wiedzialo jak powiedziec o tym, ze przyjezdzajac tu do szkoly, my dalismy utrzymanie i dom wzamian za to, zeby mogla zrobic szkole o jakiej marzyla. w szkole miala zawalony 7 przedmiotow (nam powiedziala o 3 i to 2 dni przed wyprowadzka i odbieorem Calusa) do tego jako powod podala brak ksiazek (tych co staly na polce u niej w pokoju). Calus jej sie znudzil (w moich oczach tak to wyglada) wiec zabawa w wystawy i hodowle nie byla juz wazna, wiec nawet nakarmienie psa nie bylo wazne... ponadto no tak... wszyscy przeinaczaja slowa emilii , wetka, pedagog szkolny,ja , policja, mama emilii, moj maz.... najwidoczniej pol swiata jest z innej planety... jezeli emilia bylaby bez winy to raczej nie powiedzialabym glosno, przedstawiajac wypis od weta czy wyniki badan Calusa na forum. tyle ode mnie... o dalszych losach Calusa na pewno bedzie na mojej stronie www jak i byc moze uda mi sie namowic przyszlego wlasciciel aby zagosil na jakims forum. na mnie moze dziecko naskakiwac, ale bez powodu psa nie odbieralabym, bo jak pisalam - jaki w tym mialabym miec interes?
-
gdyby ktos mial watpliwosci, kazdemu udostepnie wyniki badan psa. z palca nie wyslalam sobie zagrozenia zycia psa. jezeli Emilia twierdzi, ze psem opiekowała się dobrze, to ja przepraszam, ale w moim pojeciu to nie bylo dobrze i moze dla kogos kiedys Emilia okaze sie dobrym domem dla zwierzaka. jak dla mnie ktos, kto nie karmi zwierzecia i zgadza sie na podanie mu takich lekow nie jest osoba godna zaufania. olek, ja wiem, ze Emilia potrafi byc przekonywująca- dostała od nas psa i mieszkanie itd. jedyne co mogę zrobić to ostrzec- dlatego napisałam na dogo. osoba ta bierze na DT różne psy bez sprawdzenia. Wzieła chociażby charta afganskiego 3-letniego samca, byłego reproduktora z peudo (bez naszej wiedzy i zgody) ktory prawie zezarł Całusa(do tej pory Calus ma blizny po starciu z afganem) i w dodatku przyniósł jakąs chorobę uszu, rok temu wzieła Topsa (grzywacz chinski) silnie zarobaczonego, nie odrobaczyła Całusa a dopiero po kilku dniach odrobaczyła Topsa czego efektem była robaczyc u Całusa, chciała wziąć Buldoga Angielskiego, maluch 8 tyg który był na tyle niezsocjalizowany, że (o ile głupio to zabrzmi) agresywny miał stosunek do człowieka ( nie na zasadzie podgryzania a furii) jak i do psa- na szczescie bylismy wtedy w domu i wybilismy to z głowy Emilii, a to tylko kilka przykładów.... Nie chodzi mi o pranie brudów a o to, żeby taka sytuacja nie miała już miejsca, nie po to dogo czy inne "miejsca" ratują psy, zeby pies trafil z deszczu pod rynne. jezeli Emilia zechce podac sensowne argumenty i pokazać swój pkt widzenia, prosze, niech zrobi to czy to na forum czy to bezpośrednio w kontakcie ze mną. przez to, ze wetka wyraźnie powiedziała, ze pies byl jeszcze gdzies leczony (mowa o wetce, u której Emilia była z Calusem) nie mozemy dojsc do tego gdzie jeszcze z nim byla i nie wiemy czy cos jeszcze dostal za leki badz czy mial robione faktycznie jakies badania. co rusz to inna wersja i dziewczyna nie chce zrozumiec, ze bez pelnych informacji dzialamy po omacku i takie ukrywanie prawdy moze tylko zaszkodzic. Olek jezeli tobie powiedziala, gdzie jeszcze byla z psem, albo na co leczyła, moglbys mi podac te informacje? jakies dane weta albo co... musze miec po prostu pelen obraz, bo jak pisalam, maluch ma taki bajzel w wynikach (na pewno po czesci spowodowany lekami ktore dostał) ale nie wiemy co jeszcze moze byc powodem i gdzie jest główna choroba Calusa.
-
ja bym była bardzo szczęśliwa, gdyby choć na forum, skoro w 4 oczy nie potrafiła mi powiedzieć, dlaczego tak postąpiła. czy tylko mi się tak wydaje cyz moze jednak nie- dla mnie to ani troche nie jest komfortowal sytuacja. Pies stracil swojego Pana, no moze juz nie byl z nim tak zzyty jak rok temu, ale mimo to pies mial jakos unormowane zycie z opiekunem a tu ciach! (dobrze, ze nie bylismy obcy dla niego i po prostu zmienil pokoj i zyje teraz z 3 innymi psami, ktore uwielbia.) Psa muszę leczyć, póki co na swój koszt, bo dopiero po wyroku sądowym dostanę zwrot. Pies będzie musiał zmienić dom po wyleczeniu wiec to kolejna zmiana dla niego i szok- Buldogi nie lubią za bardzo zmian właściciela i nie jest to dla nich łatwe. Ja muszę odwiedzać sądy i prokuraturę bo dziecko dzięki swoim działaniom prawie zabiło psa. Jezeli robie to bo mam takie widzimisię to ja przepraszam, ale raczej nie zajmowałabym się hodowlą i pomocą psom w potrzebie a odsiadką w wariatkowie. ja jako Hodowca, "sprawdzając" Emilię zobaczyłam właśnie uratowane psy, zadbana Vege - no moze przekarmiona i to było zastrzezenie jedyne- blache., odpowiedzialną dziewczynę, ktora potrafiła zapieprzać od siebie do bydgoszczy zeby zawiezc psiaki (i nie tylko po czesto wozila psy,koty do nowych domow sama) silnie zaangazowana w sprawy ratowania - bylam pewna, ze pies bedzie mial raj, to czy pies bylby na wystawach tyle czy ile to nie mialo juz znaczenia, mial sie pokazywac, ale jak typowy hodowca nie postapilam- nie narzucilam liczby czy wystaw na ktore miala pojechac. uprzedzalam, ze pies nie bedzie wygrywal a dla mnie liczy sie ich dobra zabawa i to zeby sie pokazywali dla przyjemnosci. majac taki obraz- zaufalam. wiec wybacz ale ja jestem w szoku i nie wiem co sie stalo, od Emili nie dostalam, zadnego słowa wyjaśnienia. mam nadzieje, ze kiedys je uslysze, a jezeli nie to chociaz Calus uslyszy przepraszam. na dzien dzisiejszy Calus jest pod kroplowkami i badamy go dalej w celu ustalenia co dalej. Pies ma silny organizm (teraz go jeszcze wzmacniamy i oczyszczamy) wiec mam cicha nadzieje, ze bedzie ok. Jeżeli stan zdrowia pozwoli to mały pojedzie 13 czerwca do nowego domku, bedzie mial troskliwą opiekę i małego psiego towarzysza. Rodzina już czeka i kanapa też;).
-
wczoraj juz byłam za bardzo wykonczona, ale wczoraj jedyne co moglismy zrobic to podstawowa morfologia- wyszla bardzo duza anemia psiaka... dzisiaj koło 13 będą wyniki odnośnie watroby i babeszjozy. kal i mocz- wyniki jutro.dzisiaj bedziemy wiedziec co dalej robic, w którym kierunku iść z badaniami.
-
konsekwencje finansowe - koszty leczenia Caluska, kary zapisane w umowie... gdy tylko otrzymamy pelne wyniki badan i bedzie wiadomo co dalej z Caluskiem zglosimy do prokuratury sprwe o znecaniu sie nad psem, doprowadzeniu do utraty (mam nadzieje mimo wszystko, ze nie trwalej) zdrowia i zagrozeniu utraty zycia. olek nie odpuszcze. dopoki nie dowiedzialam sie od wetki dzisiaj co i jak to chcielismy odpuscic kary finansowe...teraz nie ma mowy o odpuszczeniu czegokolwiek. bedziemy starac sie o odebranie prawa do posiadania zwierzat.
-
pełnoletnia będzie w styczniu. my dowiedzieliśmy się, że jest to bujda (Białaczka, cukrzyca itd.) po tym jak była tu karetka ostatnio i rozmawiałam z Lucynką (jej mamą) czy jest uczulona na coś i co za leki przyjmuje na codzień. usłyszałam, że nic, a ja mówię no a na cukrzyce i białaczkę itd no coś brała nie? - ona nie ma cukrzycy ani białaczki... aha... od 13 roku zycia do 18 ma ograniczone prawa, ale skorzystała z nich i podpisała umowę, ponadto ku jej niezadowoleniu - wszystko zgodnie z prawem i zgodnie z prawem będzie pociągnięta do odpowiedzialności za swoje uczynki. nie wiem dlaczego tak postąpiła, ale żeby własnego przyjaciela "dobić" to już mi się w głowie nie mieści...miala nieposzlakowaną opinie jak "sprawdzałam" ja pod katem domu dla Całuska...nie wiem co ją opętało, ale nic nie jest wstanie mi wytłumaczyć jej postępowanie względem Całuska...
-
wypis Całusa z ostatniego leczenia : [url]http://img52.imageshack.us/img52/7374/dsc0004jt.jpg[/url] [url]http://img709.imageshack.us/img709/8619/dsc0005av.jpg[/url] warto zwrócić uwagę, że na samym początku jest informacja o kleszczu, którego Calus mial dwa tygodnie. Emilia podała weterynarzowi informację, że robiła próby wątrobowy i pies ma 3-krotnie podwyższone enzymy- wyników nie przedstawiła, pomimo tego pies dostał metacam... [url]http://www.boehringer-ingelheim.pl/vet_psy_met5.php[/url] . Weterynarz zaufał Emilii. dzisiaj jedziemy do kliniki, do naszego weta zrobic badania Całusowi. pełną morfologie itd itp... dowiedzieć się co dalej. Póki co rokowania są takie że albo: -trzaśnieta wątroba i nerki (w jakim stanie i czy to to to nie wiadomo - badania dzisiaj) - babeszjoza - nie potrwierdzona a leczona, leczona w dodatku w taki sposób, że jezeli pies ma pierwsza możliwość to może być bardzo żle. ponadto babeszjoza (jezeli jednak to) to pies do konca życia będzie miał skutki uboczne czyli: - osłabienie -problemy z wątrobą i nerkami - zastopowany rozwój -bezpłodność Emilia zostanie pociągnięta do odpowiedzialności. jeżeli babszjoza to wystarczyło psa zabezpieczyć przeciwko kleszczom, jeżeli wątroba wystarczyło zrobić badania i leczyć psa. Ponato pies miał ostawać leki, które dostawał pare dni a potem Emilia zaprzestała mu dawania ich, nie stawiła się na wizytę, na której pies miał być zbadany i miała być potwierdzona bądź wykluczona babeszjoza...
-
dobrze, że Calus nas dobrze zna i nie jest to dla niego szok. Szokiem bylo dla nas ze maly za Emilia nie teski :|... ehhh zreszta tak nie wygląda pies, któremu świat się zawalil (z naszym przyjacielem Marcinem wczoraj) [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/3567/40400361.jpg[/IMG] i tutaj poczas wczorajszych odwiedzin u Marcina była jeszcze zaprzyjaźniona CAO [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/1502/57292615.jpg[/IMG]
-
przekleje moj opis z e-psow... Calus byl na wspolwlasnosci. Emilia miala się nim opiekowac. Pies został odebrany po tym jak okazalo sie, ze Emilia nie karmiła go (bywaly dni gdzie nie jadl po 24 godziny i wiecej) leczyla go bardzo silnymi lekami nie informujac nas, a leki te nie byly potrzebne Calusowi (opinia weta poki co telefoniczna jutro jade po opienie "na papierze") w umowie byl zapis ze o leczeniu i o karmieniu i o wszystkim decyzuje hodowca a opiekun ma obowiazek poinformowac przed podaniem np leku hodowce o tym cos sie dzieje z psem i co ma miec podane i to hodowca mial podejmowac decyzje czy podajemy i jak leczymy. Ponato Calus jest rozlatany psychicznie - pies "niestety" a w gruncie rzeczy stety nie teski za Emilia, ale jest wycofany, poniewaz nie potrafila się ostatnio ani z nim bawic, ani kontaktowac, ani nic.... pies byl pozostawiony sam sobie, wiec powoli uciekal w siebie, po tygodniu czasu pies na nowo cieszy sie i kontaktuje ze swiatem, bawi sie z psami i ludzmi.... Pomine inne kwestie umowy bo sa to "ozdobniki". ja jestem zruzgotana, bo po poinformowaniu Emili, że pies jest w bardzo ciezkim stanie przez leki jakie dostal i ratujemy go zeby nie bylo trwalych uszkodzen w organizmie, dostalismy odpowiedz ze to nie jej pies tylko nasz i co ja to obchodzi.... szok dla nas. wazne ze Calus bezpieczny i teraz bedzie mamy nadzieje tylko lepiej.
-
Całus dla Sędziego szuka nowego domku.... zbieram się w sobie, żeby opisać co i jak... jutro jadę do kliniki z Całuskiem na dokłane przebadanie malucha i rozpoczęcie leczenia właściwego, mam nadzieje, że to tylko zaniedbanie a nie jakaś poważna choroba. Szukamy domku OPOWIEDZIALNEGO, który doceni potencjał Całuska (nie mówię o wystawowym, choć Całus może śmiało wrócić kiedyś na wystawy-musi znacznie się odbudować fizycznie, jest psem który chce i potrafi wykazać się w agility). Więcej szczegółów pod nr tel 506 122 690 mail [email]zkorczowki@op.pl[/email] lub gg 3267175.
-
Kara jak cos to nie zapomnij o nas;) my chetnie sie wybierzemy z dziewuchami i chłopakami;)
-
Jammal już po operacji ! DZIĘKUJEMY ZA POMOC!
mrowa23 replied to mrowa23's topic in Już w nowym domu
Ulka nic mi nie mow... odchorowuj eostatnie czasy i ... mam ochote urwac sobie glowe... :( nawet glupio mi podac jakas date bo psia bozia raczy wiedziec czy mnie nei trafi... pamietam o zdjeciach Jah ale ekhm...no beda tylko musze sie zebrac w sobie