Jak byla mala to uczylam ja metoda klikerowa. Chodzilysmy na szkolenie. W pewnym momencie przestala byc zainteresowana szkoleniem. Wszystko inne bylo ciekawsze. Odpuscilam szkolenie. Pozniej probowalam, ale ona byla zbyt duza i w zasadzie to ona mnie szarpala i robila to co chciala. Cwiczyla tylko jak mialam jedzenie w kieszeni. Chodzilam wszedzie z zarciem, ale zaczela mi tyc, wiec musialam przestac karmic na spacerach. Bledne kolo. Pies robi to co ja chce tylko wtedy gdy jest nagroda. Jak nagrody nie ma to nie robi nic. Poza tym pies teraz najczesciej wychodzi z mezem, a mezowi skakanie nie przeszkadza. Cala stytuacja bardzo sie pogorszyla, jak musialam lezec w ciazy i pies ze mna nie pracowal. Teraz mam male dziecko i jest problem z czasem na cwiczenie. Wiem wiem ze bez pracy nie ma kolaczy. Myslalam zeby oddac ja na szkolenie stacjonarne, ale ona nie bedzie mnie sluchac, bo jest bardzo cwana. Jak wie ze mam jedzenie w kieszeni to jest pies - aniol. Jak zarcia nie ma to sie zaczynaja schody. Nie moge jej ciagle karmic na spacerach, bo to zarlok i tyje.