Jump to content
Dogomania

Stalowo-złota

Members
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Stalowo-złota

  1. Przede wszystkim musisz od początku postawić jasne reguły - jeśli chcesz żeby spał z Tobą w łóżku to pomyśl jaki będzie jak urośnie - ja z cocker spanielką nie dałam rady spać razem - długo ją oduczałam, bo pomimo że to nie są duże psy - sen z nią nie był do wytrzymania. Skończyło się na tym że do końca swoich dni miała posłanie przy moim łóżku i ,śpiąc trzymałam na niej rękę:) Teraz mam yoreczkę i śpi z powodzeniem ze mną i nawet jak nie przyjdzie sama to ją sobie przynoszę bo po prostu sen z nią to czysta przyjemność:) Powinnaś wyznaczyć pory spacerów i obserwować psa - szybko zczai gdzie są drzwi za którymi będzie można siuśnąć:) i będzie pokazywać że chce wyjść. Nie zawsze jest to jednak takie proste - ale jedno jest pewne - nie bij psa tylko pokaż że źle zrobił - stanowczo powiedz "Fe" i pies będzie wiedział że nie sprawił Ci przyjemności a psią misją życia jest właśnie zadowalanie właściciela:D Nic poza tym nie jest ważne. Piszczy bo tęskni za mamą:) W przytulnym legowisku miał i ją i rodzeństwo:) Kup mu misiaki :D Poukładaj w legowisku - kocyk do wtulenia się , który jak zacznie pachnieć nim - będzie najlepszym miejscem do życia:) Szczenię prędko zapomni o domu rodzinnym:) Daj mu jeszcze trochę czasu:) A w domu proponuję zostawiać go stopniowo - najpierw na krótko - i potem coraz dłużej:) Z niczym nie czekaj "na potem" wszystko czego chcesz go nauczyć musi się dziać od pierwszych chwil w nowym domku:) Pies będzie się czuł bezpiecznie jak będzie znał jasne zasady:)
  2. No dokładnie - ja swojej psinie tylko gotuje i to nie byle jakie mięcho :) I warzywa też świeże :) Czemu taka kruszyna co je tyle co nic ma jeść badziew :P Nawet najlepsza karma jest świństwem moim zdaniem:P A pies tylko dziwnie na niej puchnie :P Trzeba traktować psa jak kumpla :) A kumplowi byle czego bym nie dała do miski:) Póki co szukam dobrej hodowli bo zależy mi na takim yorku na championa:) Mogę nawet czekać i jechać w świat po niego ale zdobędę tą moją perełkę:D Prawda jest taka że te z hodowli też potrzebują miłości, bo jakby kupowali je tylko tacy co chcą mieć z nich Bóg jeden wie ile szczeniąt to lepiej uratować takie maleństwo :D Ja tak to sobie tłumaczę :D haha :D A wystawy kocham do tego stopnia że prawie do porodu biegałam po ringach:D
  3. Ale miło taką obszerną odpowiedź zobaczyć:) W ogóle jak Ty kochasz te swoje psiaki:D Niektórzy myślą że dbają o psa jak dwa razy do roku go przyprowadzą do fryzjera i raz w roku pójdą do weterynarza zaszczepić :P A nad zwierzakiem trzeba dużo pracować:P i my pracujemy:) Chodzi mała w szelkach i czasem zakładam jej smycz ale tylko pod nadzorem żeby się maleństwo nie zaczepiło gdzieś:) Porażki nie ma bo widze minimalne postępy - oczywiście jeszcze nie za spektakularne;) Jednak mała musi się tego oduczyć zanim wezmę kolejnego psa bo bądź co bądź ale dwóch spod tapczanu nie będe łowić :D bo to awykonalne. Nie wyobrażam sobie takiego wycodzenia z półrocznym dzieckiem i dwoma urwisami;) Już jest nie lekko;) Ale nie można tylko "kurodomowić" :) Pasja też jest ważna:D Ja nie mam zamiaru zrezygnować z tego co kocham - choć nie powiem - jest nie leko czasem ale warto:D
  4. Dzięki Beatrx:) Yvy: Co do paznokci to jest to zmora przy wielu psach:P Niestety jak przychodzą na strzyżenie nie zawsze chcą współpracować - jednocześnie też nie ma czasu by z nimi pracować:( Jedyne co mogę dać psom to stanowczość połączona z poczuciem bezpieczeństwa. Nie zawsze się to udaje, bo przecież nie będę szarpać psa ani kaleczyć. W sytuacji totalnie bez wyjścia zdarzyło mi się odmówić zrobienia pazurków i poleciłam wizytę u weterynarza. Cóż wolę się przyznać do błędu niż skrzywdzić psa :P A tak w ogóle to gratuluję sukcesu z czterema pazurkami:D Długie - przerośnięte pazurki biorą się między innymi też z nieodpowiedniego obcinania - możliwe, że Twój pinczerek miał wcześniej źle pielęgnowane paznokcie i jak trafił do Ciebie był już tak zrażony że biedaczek potrzebował profesjonalizmu który otrzrymał i to się chwali:D
  5. Mamy flexi ale też zwykła (jak spaceruję z wózkiem jest wygodniejsza:) )- na obie reaguje identycznie. Próbujemy pracować:) według waszych wskazówek - maleńkie kroki maciutkie ale do przodu - są:) Myślę, że to trochę potrwa ale nadzieję mam ogromną na poprawę :) Naprawdę mega dziękuję za te rady:) Potrzebowałam świeżego spojrzenia na temat bo bądź co bądź ale jest to uciążliwe:P
  6. Pory spacerów są raczej dość różne - wiadomo plus/minus podobne ale nie tak zegarkowo:) Jak mam smycz w ręce nawet bez konieczności spaceru to mała znika pod nieszczęsne łóżko:P Jak wychodzimy sami to ona wie że nawet smycz jej nie zabierze:P Ona jest mega mądra :) Na prawdę:) Ona po prostu wie że idziemy bez niej:P Już dużo wcześniej od samego momentu wyjścia - może inaczej się szykujemy, inaczej pachniemy, albo skupiamy się na czymś innym - no nie wiem ale nie da się jej oszukać - tzn. wyjść że niby nic i jak już jest to złapać za smycz:P Jak tylko wyczuje że coś jest nie tak nie ma juz skakania jest natychmiastowy zawrót do sypialni:P Jeżeli nie idziemy na spacer i np idę wynieść śmieci czy po coś do auta to biegnie ochoczo:) Ale ona wie że smycz jej wtedy za nic nie dorwie:) Chodzi na mięciutkich szelkach więc nie ma opcji żeby ją coś uwierało:P W dodatku problem jest stricte w zakładaniu a nie w chodzeniu już później:P Idzie dzielnie bo mieszkam w centrum miasta i spuszczenie jej luzem to taka rzadkość jak halny nad morzem ;) Spróbuję jutro z tym "odczulaniem" smyczy:) Nie próbowałam tego a może faktycznie coś to pomoże... Ech... Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Dodam jeszcze, że jak tylko już ma ją założoną to ciągnie jak szalona by już wyjść ku przygodzie :) aż trudno czasem ogarnąć i ją i dziecko i torbę bo ciągnie do przodu jak mały wariat:P
  7. Od samiutkiego początku (kupiliśmy ją jak miała 5 miesięcy) - chowa się jak tylko wyczuje że to spacer z nią. Ona po prostu wie że tym razem ja lub mój mąż zaraz weźmie smycz do rąk. Piszę o tym bo gdy tylko któreś z nas chce wyjść samo to ona po prostu nie pozwala wyjść. Skacze, prosi żeby ją zabrać i ani myśli o wchodzeniu pod tapczan. Próbowaliśmy ją oszukiwać - wychodzić z ukrytą smyczą jak gdyby nigdy nic. Ale ona już wie i tyle:P Za mądrą ma tą główkę na te nasze oszustwa;) Wyciągane jej spod łóżka też jest dość skomplikowane... Nie można jej wyciągnąć niczym oprócz... no właśnie to jest zastanawiające... i to też ma od początku... Jak tylko któreś z nas zacznie zamiatać - tak zamiatać ona nie może się powstrzymać, nie może się oprzeć by z furią wystrzelić spod łóżka prosto do walki z miotłą... Wtedy jest ten jeden moment by ją schwycić i ubrać w szelki. Dodam tylko że próbowaliśmy na początku nauczyć ją życia z miotłą (sprzątanie odbywa się tylko gdy mała jest na spacerze już teraz) ale nie było żadnych szans by ich pogodzić. Zastanawiam się czy była w hodowli szczuta lub bita... Nie wiem.... Hodowla jest znana i nie chce jej robić czarnego PR'u ale mam podstawy by przypuszczać że coś jest nie tak:P To nie jest mój pierwszy pies, ze zwierzętami mam do czynienia na bieżąco bo jestem z wykształcenia psią fryzjerką i pracuję w zawodzie a nigdy nie spotkałam się z taką historią jaka ma miejsce u mnie. Nasza suczka jest bardzo przytulna na co dzień - nie siedzi w ukryciu - wręcz przeciwnie wchodzi na kolana, śpi przy głowie w nocy i stara się spędzać z nami czas. Czasem można ją tak właśnie wykiwać niby na kolanka, chwile pieszczot i zaniesienie malutkiej na przebierak. Nie wiem już co robić. Planuję kupno drugiego yorka gdyż moją pasją są wystawowe podboje. Boję się jednak że nowa suczka nauczy się tych mało wygodnych dla nas zachowań i zamiast ceremonii wyjścia na spacer z jednym psem będzie problem z dwoma... Dodam tylko że psina nie załatwia się wcale w domu. Wszystkie potrzeby załatwia na dworze. Ma 4 krótkie spacery i jeden konkretny jak biorę wózek z dzieckiem i idziemy na ok 2 h - czasem dłużej - wtedy suczka ma możliwość odpoczynku w kieszeni wózka ( co uwielbia:D) kiedy tylko zmęczy łapki. Jakby tylko udało się to zmienić... Ech...
  8. Naprawdę nikt się dotychczas nie spotkał z takim tematem?
  9. Witam, mam suczkę rasy yorkshire terrier i martwi mnie jedno z jej zachowań... Mianowicie przed każdym wyjściem na spacer mała biegnie pod tapczan i chowa się tam. Trudno ją wyciągnąć - już o przyjściu na wołanie po imieniu nie wspomnę:P W takich sytuacjach jest głucha na wszelkie smakołyki i zachęty. Suczka jest wychowywana w ogromnej miłości, jest naszą perełką. Trudno mi wyjaśnić to zachowanie dlatego zwracam się o pomoc/radę - czy da się to jakoś zmienić? Mała nigdy nie doznała żadnych przykrych sytuacji podczas spaceru. Obecnie ma 2 lata. Dodam tylko, że jak już wyruszy to idzie dziarsko i wesoło. Robiła to samo w mieszkaniu w którym mieszkaliśmy przed przeprowadzką... Ech...Bardzo proszę o pomoc.
×
×
  • Create New...