Wydaje mi się, że nawet pachnący pies wielkości świnki morskiej, to nadal pies. Właściciel jest obligowany do zapewnienia higieny w sklepie z żywnością. Nie wyobrażam sobie sklepu z działem mięsnym, rybami, czy gotowymi sałatkami i...zwierzęta mogące przenosić choroby , robactwo i pasożyty. Nie wyobrażam sobie ,,zieleniny" dotykanej przez kogoś kto głaskał psa. Czy taka wizyta może dla właściciela psa zakończyć się mandatem ?! Nie zawsze. Jeżeli służby sanitarne będą miały uwagi i zamkną np. dział mięsny, to osoba która była tego bezpośrednim powodem, może otrzymać rachunek za wszystkie straty i szkody (a mogą to być kwoty sięgające setek tys. zł). Zupełnie inaczej ma się sprawa z psem przewodnikiem - tu nikomu z trzycyfrowym IQ nie przyjdzie do głowy takiego psa nie wpuścić (to jedyny wyjątek i sytuacja sporadyczna - niewidomi starają się wchodzić do sklepu z opiekunem). Czymś innym jest stan wyjątku spowodowany koniecznością wyższą, a czymś zupełnie innym robienie ze sklepu zoo.