Witam,
3 dni temu mój pies został ugryziony przez innego większego psa w okolice szyji (mój, jak i atakujący były szczepione). Pierwszego dnia nie chciała chodzić, załatwiać się, dotykać, jeść, pić i chowała się przed wszystkimi. Na drugi dzień było lepiej ponieważ zaczęła oddawać mocz, wychodzić na dwór (w miejscu, gdzie została zaatakowana chodzi z podkulonym ogonem, a w dalszych okolicach już z lekko podniesionym), jeść (tylko z ręki), oraz pić. Niestety przez cały czas chodzi z szyją u dołu i ciężko porusza nią do góry, bardzo lekko przygarbiona, oraz chodzi wolno z małą utratą równowagi. Na szyji czuć dwie kości, oraz napięte mięśnie. Przez cały czas jest masowana w tym miejscu (widać, że przynosi jej to ulgę). Trzepie też tak jakby uszami i często się tam drapie. Czy to jest kwestia wyleżenia tego, odzyskania sił i nabrania odwagi? Czy należy pójść z tym do weterynarza?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i przepraszam, jeśli zły dział.