Witam wszystkich
Sprawa wygląda następująco. Moja hodowlana suczka po planowanym kryciu reproduktorem przebywała na ogrodzonym terenie naszej posesji, w zamkniętym kojcu, z którego nie wychodziła. Doszło do tego, że biegający luzem kundel sąsiada powyginał ogrodzenie i uszkodził kojec, wszedł do środka a następnie razem z suczką pobiegli w teren. Gdy ich dogoniłam było już "po wszystkim", stali "skleszczeni". Jak wiadomo nic się już na to nie poradzi. Zrobiłam kilka zdjęć samego "aktu", zdjęcia uszkodzenia kojca oraz ogrodzenia na którym jeszcze znajdowały się resztki futra delikwenta. Z dokumentacją udałam się do właściciela, który potwierdził, że pies należy do niego. Przedstawiłam mu sprawę i wskazałam że z racji tego, że suka jest po planowanym kryciu mam ogromne straty i oczekuję pokrycia ich przynajmniej w części. Właściciel nie poczuwa się do odpowiedzialności twierdząc że jego pies jest wykastrowany (!!!) i nie może kryć. No cóż, krył i to skutecznie, ponieważ suczka urodziła 13 szczeniąt podobnych kropka w kropkę do tatusia. Z właścicielem już się nie będę dogadywać, mam teraz na głowie szukanie domów dla niezłej gromadki, a do was pytanie: jak wygląda dochodzenie odszkodowania na drodze sądowej? Czy znane są wam przypadki finału podobnej sprawy? Jakie sąsiad ma szanse na uniknięcie odpowiedzialności? Z góry dzięki za odp.