-
Posts
319 -
Joined
-
Last visited
Contact Methods
-
WWW
http://www.republika.pl/zmory/
AniaRe's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Wczoraj wieczorem nie mogłam napisać a widze, że nikt z powiadomionych przeze mnie telefonicznie osób nie napisał: Dziś o 8.30 przekazuję Kajo Fundacji Azylu Pod Psim Aniołem, której wolonatariusz zadzwonił do mnie wczoraj rano porozmawiac (nie wiem skąd miał miał informacje, ze Kajo zostanie wczoraj uśpiony) a wieczorem z prośba o przywiezienie Kajo do Warszawy. Jak zrozumiałam z rozmowy, tematem zainteresowała go Justyna (czyli jak sie domyślam Journey?). Wg rozmowy z wolontariuszem (tej porannej) szukaja mu doświadczonego dt. Rano bezpośrednio po przekazaniu ma jechac do kliniki na badania.
-
[quote name='mshume'] Aniu, a kiedy wyjeżdzacie?[/QUOTE] w drugi dzień Świąt Z tym, że oczywiście w Swięta czy Wigilię nie mam możliwości już zajmować się dowożeniem, czy wydawaniem psów, moje Dzieci też muszą mieć normalne Święta, żadnych extra psich atrakcji, poza normalną opieką. Ostatni raz jesteśmy w Warszawie 22 grudnia i potem już nie jedziemy.
-
[quote name='AniaRe']Ponieważ nie dostalysmy informacji, do kiedy ma zostać podjęta decyzja o dalszym losie Kajo, prosimy o to, aby najpoźniej w połowie grudnia został zabrany. Jedziemy w święta na 2 tygodniowy urlop a on w obecnym stanie nie moze zostac bez nas, boimy się, ze pogryzie osobę, która nas zastępuje.[/QUOTE] Podnoszę w temacie jak wyżej.
-
Od wczoraj znowu problem, bo dalysmy mu wczoraj kość (gryzienie go do tej pory uspokajało) i do 18 dzis nie wyszedl z klatki... Niestety nie moze dostawać kości. Ponieważ nie dostalysmy informacji, do kiedy ma zostać podjęta decyzja o dalszym losie Kajo, prosimy o to, aby najpoźniej w połowie grudnia został zabrany. Jedziemy w święta na 2 tygodniowy urlop a on w obecnym stanie nie moze zostac bez nas, boimy się, ze pogryzie osobę, która nas zastępuje.
-
[FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]Nie wiemy, co spowodowało taka drastyczną zmianę w jego zachowaniu. Po adopcji było gorzej, ale nie aż tak. Po ostrzyżeniu przeniosłyśmy go na spanie do pokoju mojego syna, bo tam ma cieplej niż w przedpokoju. Byc może to go rozdrażniło, ale byłby to o tyle dziwne, że w tym pokoju mieszkał wcześniej prawie rok. Obecnie jest znowu w przedpokoju, ale musi dużo przebywac w klatce, bo w tej chwili nieco się jego zachowanie poprawiło, ale nadal jest niestabilne a my nie chcemy ryzykować. Jaka by nie była przyczyna takiego pogorszenia zachowania - pies, który tak reaguje na życiowe w sumie zmiany jest niebezpieczny. Może być zupełnie ok, zachowywać się grzecznie aż nagle zacznie go coś np. boleć lub cos sie zmieni i jest gotowy-jak widać - serio zaatakować. My jesteśmy poważnie tym zmartwione i choć go lubimy, podtrzymujemy nasze zdanie, że nie nadaje się do adopcji. [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Equus']Dzięki za opis. Czekam teraz na info od Vivy. Mam jeszcze trzy pytania: Czy jego agresywne zachowania określiłabyś Aniu raczej jako agresję na tle lękowym czy konfrontacyjnym? Czy orientujecie się, czy po jego pogryzieniach osoby poszkodowane były szyte? Ile on ma w kłębie i ile mniej więcej waży?[/QUOTE] [FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]Nie wiem, czy ludzie byli szyci, wiem, ze jego pierwsi właściciele musili być na pogotowiu i mieli chyba 10 dni zmieniane opatrunki - jesli dobrze pamiętam rozmowę z nimi . I że pani miała pogryzione oba przedramiona, bo się zasłaniała przed nim (to z jej relacji). Co do drugiej właścicielki- może wie Abrakadabra? Bo wiem, ze była w kontakcie dość długo po ugryzieniu. A to ostatnie: z panią po wizycie u lekarza rozmawiała Natalia, mnie pani na smsa z pytaniem nie odpowiedziała. Naszym zdaniem to agresja konfrontacyjna. On nie jest lękowy. On najwyżej nie lubi pewnych rzeczy i dąży do postawienia "na swoim". NIe wiem, ile waży i ma w kłębie, ale to sprawdzimy, z tym, że nie wiem, czy nie dopiero w poniedziałek, Hania ma rękę w gipsie a ja wyjeżdzam. Rozmiar dość sporego średniego pudla, a wagę oceniłabym na jakies 13-15 kg. Ale sprawdzimy. No i zapomniałam napisać, że miewał problemy z pobudzaniem się w czasie jazdy samochodem, choć u nas tego nie pokazał. U nas zasadniczo jeżdził w klatce (jak większość naszych psów), ale raz czy 2 jechał luzem i nie było problemu. Wiem, że jak jechał z Abrą też był grzeczny, ale słyszałam go w tle, jak wiozła go do mnie Natalia i było kiepsko. Pobudzali go rowerzyści czy motocyklisci. (i ja sie nawet zastanawiam, czy to nie była geneza pogryzienia pierwszej właścicielki -że on się pobudził a ona go chciała np. przytrzymać, czy skarcić, żeby przestał) [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
[FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial][SIZE=2]Equus - na Twoją prośbę: Kajo jest psem w typie pudla średniego, w wieku 7 lat. Jako szczenię kupiony w Słomczynie przez starsze małżeństwo, był na szkoleniu podstawowego posłuszeństwa. W domu państwo średnio sobie z nim radzili, powarkiwał na nich, z relacji wiem, że zdarzały się ugryzienia, problemy u weterynarza. W wieku ok.5 lat Kajo dotkliwie pogryzł swoich opiekunów, w ich relacji jechał na tylnym siedzeniu auta i nagle rzucił się na swoją pania, zasłaniała się rękami, miała pogryzione poważnie przedramiona, jego pan usiłował pomóc i też został pogryziony, oboje wymagli opieki na pogotowiu. Oddany do schroniska, został wyadoptowany i w nowym domu ugryzł, także mocno, wg relacji opiekunki po kapieli i czesaniu. Po półtora roku w hoteliku wydany do nowego domu, po 2 tygodniach znowu mocno ugryzł, okoliczności sa niejasne. Przez półtora roku w hoteliku zachowuje się poprawnie, choć zwłaszcza na początku oraz po powrocie z nieudanej ponownej adopcji, warczy ostrzegawczo, gdy coś nie dzieje się po jego mysli, lub gdy jest zaniepokojony. Źle znosi dotykanie łap i podbrzusza, gdy oplącze się linką wpada w panikę i w takiej sytuacji może zareagowac agresywnie. Ogólnie nie lubi nagłego dotyku, musi wiedzieć, czego się spodziewać. Nie można niczego u niego osiągac siłą. Pobudzony potrafi skakać na człowieka dość natarczywie, na wyraźne polecenie przestaje. Broni jedzenia i przed psami i przed ludzmi, choć już w tej chwili można sie z nim wymieniać na smakołyki. Dobrze zachowuje sie w klatce i w kojcu, dobrze znosi pobyt w kojcu. Jest czysty w domu, nie reaguje na koty, nie lubi nerwowych, szybko biegających psów - oszczekuje je - ale nie wchodzi w konflikty z psami, wcale nie potrzebuje psiego towarzystwa. Kilkukrotnie strzyżony znosi to, ale dzielimy ten zabieg na raty, bo szybko ma dość i wyraźnie to pokazuje. Newralgiczne punkty (łapy, podbrzusze) golimy w kagańcu. Symulowałyśmy , a także przeprowadzałyśmy różne zabiegi weterynaryjne i pielęgnacyjne, znosił to spokojnie, wizytę w prawdziwym gabinecie weterynaryjnym też przeszedł bardzo grzecznie. Chętnie się skupia i uczy za smakołyki, łapie -jak to pudel- błyskawicznie. Chętnie szarpie się szarpakiem ze znajomymi osobami, z obcymi nie. Kontakt fizyczny z człowiekiem nie jest mu do szczęścia bardzo potrzebny, choć był moment, gdy zaczął nawiązywać wiekszy kontakt, także fizyczny, z opiekunką, domagać się jej uwagi i zabawy. Po powrocie z adopcji to się nie pojawiło na razie. Obcy ludzie nie ciekawią go, chyba, że mają jedzenie. W obcym terenie nie zwraca uwagi na psy ani ludzi, grzecznie chodzi na smyczy, zdarzało mu się ciągnąć, ale praktycznie przestał ostatnio. Kajo nie nadaje sie do adopcji do zwykłego domu, wymaga doświadczonego opiekuna, który nie będzie się go bał, ale również nie będzie nic wymuszał na psie poprzez konfrontację i będzie respektował obawy i nawyki Kajo i nadal pracował nad ich zmianą. [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
Miałam nie odpowiadać, ale.. [FONT=Courier][SIZE=2][FONT=Courier][SIZE=2]Energy, przyznam, że zirytował mnie Twój wpis. Kajo przyjechał do mnie na hotel i to na Twoją prośbę. Przypominam, że pierwotnie odmówiłam wzięcia go. Nie jest moim zadaniem podejmować teraz decyzji co do jego dalszych losów, nie ja podjęłam decyzję o zabraniu go ze schronu. Jeśli ja wyciągam psa, ja za niego odpowiadam. Kajo u nas jest w hotelu. Umowa adopcyjna na mnie była tylko formalnością , więc tłumaczenie mi teraz, że to ja za niego odpowiadam, bo na mnie jest umowa albo ze ja go wydałam do adopcji, jest lekkim nadużyciem. I oczekuję od osób, które podjęły decyzję o wyciagnięciu Kajo ze schroniska i umieszczeniu go u nas, że nadal będą się poczuwały do odpowiedzialności za niego. Informacje o Kajo były i to nie tylko na samym początku. Nie ma co oczekiwać, że będziemy przez półtora roku pisać codziennie czy co tydzień coś nowego, bo zachowanie Kajo było stabilne, jak były zmiany, były informacje. Jeśli byłas zainteresowana informacjami o Kajo zeby podjąć właściwą decyzję, masz nawet mój telefon. A akurat do Ciebie dość często w swoim czsie słałam smsy o jego sytuacji i wielokrotnie rozmawiałysmy o nim. I jest klika osób,u których Kajo nie mieszka a mimo to wiedzą o nim sporo. Moja opinię pisałam kilkukrotnie i jest do znalezienia na wątku. [FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]I jeszcze jedno: półtora roku szukasz (bo rozumiem, że też szukałaś, jak my wszyscy na tym watku) domu dla psa, o którym jak sie okazuje, nic nie wiesz?? [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT] Udział Kajo w programie telwizyjnym - w świetle obecnej wiedzy na temat jego zachowań i powtarzających się zachowań agresywnych- mógłby mieć opłakane skutki. A dodatkowo, celem programu nie było rzetelne pokazanie sytuacji psa, tylko ukazanie tragicznych warunków w jakich przebywa, głodny i brudny w kojcu (oczekiwano od nas, że go specjalnie wrzucimy na czas programu do kojca!!), granie na emocjach "głupich telewidzów" (to określenie, którego użył reżyser tego programu w rozmowie ze mną (sic!)). Ja w czymś takim udziału nie bedę brała. Jestem przeciwna "adopcjom z litości". Możemy sobie jak chcemy wyjaśniać, że to na pewno ludzie sa winni, że on ugryzł. Problem w tym, że ten pies ugryzł co najmniej 4 osoby, wszystkie poważnie!! I oczywiście jest jakaś szansa, o czym konsekwentnie piszę, na dom, w którym ludzie będą się z nim obchodzili umiejętnie i nic się nie stanie. Ale ja jestem zdania, że jest taka masa psów czekających na domy, miłych, łagodnych, wesołych, że inwestowanie kolejnej pracy i kasy w tego jednego psa tylko dlatego, że z wyglądu przypomina pudla, jest niecelowe. I to my bedziemy odpowiadać - przynajmniej w sensie moralnym, jesli jeszcze raz pójdzie do adopcji i znowu pogryzie. Jeśli patrzymy na adopcje od strony jednego psa, to za wszelką cenę usiłujemy jego "gdzieś" umieścić, bez względu na skutki. Ale jeśli patrzymy kompleksowo na zagadnienie adopcji psów, to jedna nieudana adopcja, to stracone "x" domów adopcyjnych. I niestety adopcje Kajo niewątpliwie mogą mieć taki skutek. Nasza oferta w temacie Kajo pozostaje bez zmian: może u nas zostać do czasu wyjaśnienia tego nowego rozwiązania, pod warunkami, o jakich napisałam:jest osoba/osoby odpowiedzialne za jego wątki i prowadznie tematu, decyzyjne, oraz jest ustalony konkretny termin, do którego zostanie podjęta jakas decyzja. Zachowanie Kajo po powrocie z adopcji znacznie sie pogorszyło, warczy ostrzegawczo jak na samym poczatku pobytu, dodatkowo -co nas zaskoczyło i niestety też przemawia na niekorzyść Kajo - bardzo źle zareagował na rękę w gipsie i Hania, która się nim opiekuje, musi bardzo uważać. Equus: oczywiście napiszę taki opis Kajo, nie wiem tylko, czy dam radę w tym tygodniu, wyjeżdzam jutro. I dobrze pamietasz, Kajo nie jest typowym pudlem, nie potrzebuje swojego człowieka aż tak bardzo, dość dobrze radzi sobie w kojcu. I dziękujemy w imieniu Kajo za karmę. [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Equus']..... Kajo od pewnego czasu i tak mieszka w kojcu i z tego o mówiła Ania to specjalnie z tego powodu nie cierpi. Oczywiście psem trzeba zajmować, a nie tylko wrzucać miskę - to oczywiste.... [/QUOTE] Tylko gwoli wyjaśnienia: Kajo będąc u nas rok mieszkał w kojcu ok. półtora miesiąca - jak miałyśmy szczeniaki. Potem znowu wrócił do domu. Z tym, że w czasie pobytu moich Dzieci u mnie nie biega luzem, jest w klatce lub na dworze.
-
[quote name='magdajedral']W sprawie kasy Kaja - na koncie mam 116,74zł. Pobyt w hoteliku opłacony jest do końca sierpnia. Skoro wrócił 13 września to rozumiem, że mam zapłacić za czas 13.09 - 30.09, czyli za 18 dni razy 5zł wychodzi 90zł. Zaraz zrobię przelew. Pozostanie więc na Kajo 26,74zł.[/QUOTE] Ja nie sprawdzałam, jak policzyłaś za sierpień, bo Kajo pojechał 29 sierpnia do nowego domu a wrócił 13 września. Jesli policzyłaś do końca sierpnia, to nadpłaciłas 10 zł :)
-
[FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]Odpowiadając na pytania: Ja opisałam propozycję Vivy, która padła podczas rozmowy w Korabiewicach. Uważam, że jedna z osób "decyzyjnych" w temacie Kajo musi zadzwonić do p.Agaty i uzyskać wiążące potwierdzenie tej propozycji wraz z uszczegółowieniem jej warunków. Dopiero potem można szukac takiej osoby, która na ustalonych zasadach weźmie psa. U nas Kajo może na razie zostać, do czasu wyjaśnienia tego tematu, niemniej pod warunkiem, że: - znajdą się osoby/osoba, które się zobowiążą prowadzic temat poszukiwań miejsca dla Kajo i pilotować jego sprawę od strony formalnej, prowadzić wątek etc. (zbiorowa odpowiedzialność, to niczyja odpowiedzialność, oglądanie się na innych na zasadzie: "to niech ktoś coś zrobi..." do niczego nas nie doprowadzi) - zostanie ustalony termin, do którego prowadzone są takie poszukiwania i ew. zostanie podjęta decyzja, jakie są losy Kajo. To nie musi być jakiś bliski termin typu tydzień, może to być np. grudzień - ale musi zostać ustalony konkretny termin. Na stałe Kajo u nas zostać nie może. [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
[FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]Do chwili obecnej była kasa na Kajo, na wrześniowy pobyt (od 13 września, kiedy do nas wrócił) chyba jeszcze też starczy -ale to się musi wypowiedzieć "skarbnik" Kajo. Żywieniowo w części przynajmniej wspierała nas Equus. Kajo może jeszcze u nas zostać, ale chciałybyśmy znać konkretna datę, kiedy zapadnie jakaś decyzja co do jego losów bądź zostanie zabrany. (do końca października musi na pewno być u nas, bo jest ryzyko,że będzie wezwanie na obserwację weterynaryjną ze względu na to pogryzienie) A co do propozycji Vivy - zanim zacznie się szukac osoby gotowej na takich zasadach wziąć Kajo, trzeba konkretnie pogadać z Viva, czy faktycznie podtrzymuja tę propozycję, która padła w naszej rozmowie z p.Agatą w schronisku. (no i pytanie, co bedzie, jak się np. zmieni zarząd fundacji i stanowisko w tym temacie...i opiekun zostanie z problemem..) [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]