Hej. Od 5 dni mam w domu 10-tygodniowego maltańczyka. W drugi dzień pobytu u nas, bardzo się do nas "przyklejał". Kiedy starsza 5-letnia córka siedziała na podłodze, wskakiwał jej na kolana, kiedy młodsza córka 7-miesięczna raczkowała czy pełzała po podłodze, wskakiwał na jej plecy i tam leżał. Często kładzie się na moich stopach. Ogólnie mam wrażenie, że jest dość pewnym siebie pieskiem. W kontakcie z psem mamy, sznaucerem, jest odważny, zabiera mu jedzenie, zachęca do zabawy. Piesek zawsze plącze się pod nogami. Nie chodzi obok, tylko biega w koło i zawsze boimy się, że niechcący go uderzymy, kopniemy itd. Dzisiaj był wyjątkowo przyklejony do mnie. Gdy gotowałam obiad, leżał przy moich nogach, gdy na sekundę odeszłam, już był za mną. Gdy klęknęłam przy myciu szafki, wlazł mi na łydki. Ogólnie nie jest agresywny. Jest żywym, kochanym szczeniakiem. Jednak jedna rzecz nie daje mi spokoju. Koleżanka stwierdziła żebym uważała, bo takie wchodzenie na człowieka, jak np. na moją młodszą córkę, może znaczyć, że próbuje nas zdominować. Jak to jest. Czy jego przylepianie się do ludzi, to oznaka dominacji czy potrzeby bliskości?