I nagle,kiedy pojawilo sie cos konkretnego
i cos mozna rzeczywiscie zrobic,
skonczylo sie gadanie i mizianie.
Nie ma juz ochow i achow.
Tak to bywa.
Lubimy o sobie dobrze myslec
i stwarzac pozory.
Nawet pol godziny wnecie-to za wielka realna robota.
Ach ludzie...:oops:
Gdzie te wywiady,gdzie kontrole,
gdzie rzeczywista troska o zwierzaka?:shake:
Ja tam zrobie co mam zrobic