zyzia
Members-
Posts
330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zyzia
-
Wieści są zle, guz powiększa się bardzo szybko, jak boli nie muszę pisać. Zorbunia ma zmienione leki przeciwbólowe, narazie dzialają .... Przepraszam za krótkie wpisy ale nie mogę później poskladać się do kupy, a nie mogę sobie na to pozwolić, dla niej muszę być silna.... Kilka zdjęć... Tak wygląda zaatakowana przez guza noga Tak się odpoczywamy w ciągu dnia ... Szykujemy się do spania ...
-
Od dwóch miesięcy próbowałam przygotować się do przekazania tej wiadomości, ale moje próby na nic się zdały, a losem Zorby myślę, że dogomaniacy są zainteresowani, więc piszę … Zorbunia ma raka kości, przy jej dysplazji bioder i zwyrodnieniach kręgosłupa o amputacji łapy nie ma mowy, ponieważ nie poradziłaby sobie. Po konsultacjach z lekarzami jedynym co można byłoby zastosować to chemia. Po lekturze i rozmowie z weterynarzami o skutkach ubocznych postanowiłam, że dla mojego własnego widzimisie Zorbunia nie może tak cierpieć i chemii nie będę u niej stosować. W tej chwili jest na środkach przeciwbólowych – Movalis w czopkach, z czasem wiadomo coraz silniejsze….. przepraszam ale więcej nie dam rady napisać. Cieszymy się każdą chwilą……. Wstawię kilka jej zdjęć...
-
Dziś niestety nie mam dobrych wieści. Wczoraj bylam z moimi kochanymi psiuniami we Wroclawiu. Już od tygodnia planowalam ten wyjazd. Najpierw wizyta Zorbuni u doc. Osińskiego, prześwietlenie i ... dysplazja bioder, zaawsone zwyrodnienie lewego stawu biodrowego :placz: Slowa docenta spadają nam na glowę niczym ceglówki, "wie pani ja podziwiam zwierzęta czlowiek już nie chodzilby na jej miejscu". Za dwa tygodnie umawiam się na operację, najpierw "lagodna wersja" jak ja określil docent odnerwienie - niestety emocje zrobily swoje i nic wiecej nie umiem napisac bo niczego nie pamietam, a kazdy szczegol zostal dokladnie przez docenta opisany. Jeśli to nie pomoże to zostaje już tylko odcięcie glówki kości. Muszę się spieszyć bo mięsień jest coraz mniejszy. Na szczęście usg narządów wewnętrznych wykazalo że wszytko jest ok. Laki usg i ... diagnoza - guz jąder, ponadto nadmierne wytwarzanie estrogenu co jest najprawdopodobniej przyczyna lysienia. Guz podobno niezlośliwy ale dopóki nie będę mieć badań histopatologicznych ... Z dobrych wieści Mój ON - Porto zadomowil się u mojej siostry na tymczasie, bo poprzedni okazal być się super tymczasówką. Zorba dostaje teraz Artoflex i smaruję jej to biodro żelem przeciwbólowym.
-
[SIZE=3][SIZE=3]Dziś na mojej drodze stanął ON, myślę że moje kochane Szczęścia za TM wskazały nam obojgu drogę, drogę odnalezienia się. Wracając do domu na dość ruchliwym skrzyżowaniu w Częstochowie zwróciłam uwagę na psa, który co rusz zatrzymywał się i obwąchiwał wszystkich przechodniów. Nie mogłam się zatrzymać, ale zaraz potem zawróciłam i odmawiałam modlitwę żeby tylko udało mi się go odnaleźć a potem nakłonić do wejścia do samochodu. Szukam dogodnego miejsca do postoju, żeby iść go szukać, a tu pojawia się ON, pędzący na oślep a za nim jakiś wielki pies, niestety przyjaźnie nie nastawiony. Ja za nimi, zaczęłam krzyczeć i trąbić na niedoszłego oprawcę, w końcu niedoszły oprawca uciekł. Ale pogoń za Moim ON się nie skończyła, w końcu dobiega do ścieżki spacerowej wzdłuż rzeki. Zatrzymujemy się oboje. W pośpiechu wysiadam z samochodu i gwizdam jak oszalała, słyszy mnie, kucam ON podchodzi powoli wyciągam rękę, nie ucieka po kilku minutach i moich przemowach wącha rękę i pozwala się pogłaskać. Podchodzi bliżej, wciąż głaszcząc mojego ON, myślę Boże, żeby tylko mi zaufał i poszedł za mną. Wstaję powoli ON idzie za mną, już lepiej, jeszcze tylko żeby wsiadł. Po jakimś czasie udaje się, delikatnie wpycham go na przednie siedzenie, protestuje ale nie warczy, zachęcona tym jego „spokojem” powoli go unoszę i przód jest już na siedzeniu, jest dobrze, tył również wpycham. Uff!!! myślę i dziękuję Bogu, że tak łatwo poszło. ON jest już mój!!! Nie szukam mu domu ON zostaje z nami, na razie jest na tymczasie u moich dziadków, niestety uwiązany przy budzie, bo gania wszystko co widzi, a oni mają i kaczki i kury. Ale tylko, dla niego aż, 3 miesiące potem przeprowadzamy się do wymarzonego małego domku z ogródkiem.
-
Nie warto mnie klonowac,nawet nie potrafilam Go uratować, odszedl na moich rękach w tym samym samochodzie, w którym Go przywiozlam, na tym samym tylnim siedzeniu w drodze na prześwietlenie. Powinnam jechać z Nim do Wroclawia... gdyby nie te wzorcowe wyniki badań dzień wcześniej ... Śpij mój Aniolku kochany i wybacz mi proszę ... DINO ODSZEDL 8 LUTEGO 2007 ROKU <'> <'> <'> P.S. Zorbuniu nie obrazisz się że na Twoim wątku, bo Ty go też bardzo kochalaś.
-
Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia, Aby były pełne ciepłe, radości i refleksji A także niezapomnianych dobrych chwil. Na te dni oraz na każde kolejne życzę Wszystkiego, co najlepsze, Dużo zdrowia, szczęścia, i pogody ducha. Niech nadchodzący rok 2007 będzie pomyślny I pozwoli na spełnienie wszystkich Ważnych zamierzeń.