Wiem że nie są łatwe w prowadzeniu, ja charakter mam trochę jak stary wojskowy, i lubię jak wszystko chodzi jak szwajcarski zegarek a jednocześnie jestem cierpliwy w dążeniu do tego.
Delph, to już zależy dużo od tego czy pies od szczeniaka będzie miał ruch i ile tego ruchu - ja biegam dla utrzymania kondycji, sam też najlżejszy nie jestem, mimo że potrafię zrobić długi sprint z 30kg plecakiem (sam ważę 90), to jednak wolę spokojny trucht, nie męczę się a utrzymuję organizm w pełnej sprawności. A jeśli chodzi o namiot - czasem śpię pod samą płachtą :D
Do biegania jak do biegania, wiadomo że mając psa to trzeba iść na ustępstwa.
Chodsky to naprawdę ciekawa opcja - piękny wilkowaty wygląd, z tego co idzie wyczytać to są wytrzymałe i rzadko chorują, i jednocześnie jest przyjazny ale i potrafi być dobrym stróżem.
Mastif z kolei strasznie mi się podoba, ten jego wygląd lwa, również rzadko choruje i całodniowe spacery raczej by polubił :) Włos zamiast sierści to dodatkowy plus.
Kaukaz ma za to swój niezaprzeczalny urok, jednak trochę martwi mnie fakt że potrafią odganiać nawet niedźwiedzie, bo jednak może być ciężko mieszkać w bloku.
O owczarkach niemieckich słyszałem - u kolegi w pracy zdarzyła się sytuacja że szkolony pies, doświadczony pomocnik ochroniarza, usłyszał serie wybuchów petard i wpadł w furie.
Odrzuciłem na pewno owczarka niemieckiego i stróżującego moskiewskiego. Myślę że muszę się dobrze zastanowić, chociaż wybór głównie polegał raczej będzie na mastifie i chodskym.
Dzięki za podpowiedzi a szczególnie polecenie chodsky'ego.